27 stycznia 2013

R [39] części drugiej.

*
Kupiłam sobie parę bluzek, spodni, jakieś dodatki. Starałam się wydać jak najmniej.
W pakiecie z Justinem dostanę w dniu ślubu jeszcze jego cały majątek, który jak on mówi będzie od teraz także mój.
- Chciałabym pójść do jakieś pracy - oznajmiłam przy kawie
- To czemu niczego nie szukasz.?
- Justin hm.. trochę nie chce, żebym pracowała.. ciągle powtarza, że mamy pieniądze i tak dalej.
- A co byś chciała robić.?
- Szczerze.? To nie wiem, niby skończyłam germanistykę.. ale ciężko byłoby mi coś znaleźć jakby w zawodzie. Tu w Ameryce króluje angielski, nie niemiecki..
- Mogłabyś zawsze założyć firmę i robić jakieś międzynarodowe tłumaczenia
- Sama nie wiem.. wiem na pewno, że dziwnie się czuję z tym jak Justin non stop mi coś kupuję, szasta na mnie kasą, mówiąc wprost.
- Jest Twoim facetem, ma do tego prawo.
- Ale dla mnie liczą się jego uczucia, a nie stan pieniędzy, czy te wszystkie prezenty..
- On to wie, ale lubi też Ciebie rozpieszczać od czasu do czasu.
- Wystarczy, że teraz zapłacił za dom
- A przepraszam, że zapytam, ale podpisujecie intercyzę.? - zapytała z ciekawości AnnaLynne
- Nie rozmawialiśmy o tym.. ale chyba nie. Nawet jak, odpukać, bym się z nim rozstała to nie chciałabym jego pieniędzy. Mam swoje oszczędności.
- Tak tylko pytam.. Bo wiesz Justin jest osobą publiczną i zaraz pewnie po waszym ślubie, albo jeszcze przed ktoś się dowie o tym i zaraz powstanie jakaś plotka.
- Wiem, jestem tego świadoma. Ale nie zrezygnuję przez jakieś plotki z Justina, za bardzo mi na nim zależy, za bardzo go kocham.
- To widać. Lubicie się droczyć ze sobą, ale robicie to w taki słodki sposób.
Zaśmiałam się.
- W życiu nie myślałam, że aż tak się zakocham, że będę aż tak szczęśliwa
- No widzisz, Twoje serduszko czekało na Justina. Teraz za niedługo zostaniesz już panią Bieber.
- Nie mogę się już tego doczekać
- A wiesz już gdzie Ciebie Justin zabiera na podróż poślubną.?
- O tym też nie rozmawialiśmy i przypuszczam, że wyjdzie tak, że Justin zrobi mi jakąś niespodziankę i o wszystkim dowiem się na samym końcu, a właściwie w dniu ślubu.
- Ale nie zaprzeczysz, że Justin ma dobre pomysły, wie jak Ciebie zaskoczyć, uszczęśliwić.
- Owszem nie zaprzeczę, wystarczy przecież przypomnieć sobie nasze zaręczyny. Mógł przecież zrobić to podczas jakieś normalnej randki, jak na zwykłym, nudnym filmie. A on wybrał opcję oświadczenia mi się na oczach tysięcy ludzi, podczas koncertu.
- W tamtej chwili to aż Tobie zazdrościłam i w myślach sobie układałam, że jak uciekniesz, albo się nie zgodzisz to coś Ci zrobię - zaśmiała się AnnaLynne
- Justin mi powiedział, że był gotowy, że mogę go odrzucić.
- I.?
- Powiedział, że wtedy dalej byśmy byli razem i spróbowałby przy innej okazji.
- Ale na szczęście się zgodziłaś
- Tak, jakoś.. nie umiałam mu odmówić. Najpierw w głowie zadałam sobie pytanie, czy go kocham, czy chcę być z nim, czy chcę być jego żoną.. I na każde to pytanie odpowiedź brzmiała "tak".
- Miliony dziewczyn oddałoby wszystko za to co Ciebie spotkało
- Zdaję sobie z tego sprawę, no i czasem żałuję, że tak odpychałam od siebie Justina.. Głupio mi z tym. Wtedy tak chciałam go znienawidzić, a teraz.. kocham go na zabój, za niego oddałabym nawet życie!
- Przestań tak o tym myśleć. Widocznie potrzebowałaś więcej czasu, musiałaś się upewnić co do jego uczuć, a co więcej musiałaś być pewna swoich uczuć do niego!
- Raz mi powiedział, że to moje odpychanie go od siebie, jakby zmuszało go do lepszego poznania mnie, bla bla bla
- Już wtedy mu na Tobie zależało
- Mi w jakimś sensie też, mimo że odpychałam go od siebie, to jak coś się działo to właśnie on w cudowny sposób się zjawiał
- I dzięki temu dziś jest Twoim narzeczonym, ale także przyjacielem. Wiesz, że możesz na nim polegać, że zawsze Ci pomoże.
- Dokładnie.
- Dwie papużki nierozłączki
- A żebyś wiedziała
*
- Wróciłam!
- Shawty! - wydarł się Justin i za chwilę już się do niego tuliłam.
Odchyliłam jego głowę i mocno, czule pocałowałam go w usta.
- Stęskniłam się za Tobą wiesz.?
- Ja za Tobą bardziej. Kupiłaś sobie coś.?
- Taaa..
Justin wziął ode mnie torby i zaczął patrzeć co kupiłam.
- Tym razem żadne buty nie krzyczały do Ciebie "kup nas"? - zażartował
- Nie, tym razem nie - udawałam, że się smucę, a po chwili szczerzyłam się jak głupia.
W  myślach powtarzałam sobie "Co on ze mną robi?".
- Dzwoniłem do Twojego brata, Chaza, Ryana i umówiłem się z nimi, że pójdziemy wszyscy na boisko i sobie zagramy w kosza. Co Ty na to.? Do AnnaLynne i Caitlin też napisałem.
- Jestem za, przecież nie będziemy tak bezczynnie siedzieć w domu i się nudzić, a tak przynajmniej spotkamy się wszyscy razem i będziemy się równie dobrze bawić.
- To cieszę się, że Ci się podoba pomysł. Także.. idź się znów przebrać tym razem w coś wygodnego - wyszeptał tuż przy moich ustach
- A za ile wychodzimy.?
- Za pół godziny
- Okej, to idę się wyszykować - i pocałowałam go znów w usta. Tylko tym razem Justin pogłębił pocałunek, nie chcąc się ode mnie "oderwać".
Dopiero oderwaliśmy się od siebie, gdy zabrakło nam tchu.
Wchodziłam już po schodach.
- Justin.?
- Tak, Shawty.?
- Podasz mi coś do picia.?
- Mama kupiła soki w tych małych butelkach. Jaki chcesz smak.?
- Pomarańczowy
- Okej - odpowiedział i poszedł do kuchni, i za chwilę podał mi sok.
- Dziękuję
- Tylko pospiesz się Shawty z tym przebieraniem - wyszczerzył się
- Postaram się - odpowiedziałam i wytknęłam mu język.
*
Spotkaliśmy się wszyscy na miejscu, na boisku.
AnnaLynne wzięła ze sobą piłkę do siatkówki.
- Kaśka, odbiór! - krzyknęła AnnaLynne i zaserwowała do mnie.
- Śmiesznie było by zagrać chłopaki na dziewczyny, ale my jesteśmy tylko 3 - powiedziałam, zaraz po odbiciu piłki.
- No niestety. To w co gramy.? Kosz czy siatka.?
- Może zagrajmy wpierw w kosza, a później jak się znudzimy to pogramy w siatkówkę.

_______________________
Powinnam wczoraj wrzucić ten r, ale tata nie chciał mnie puścić do kompa, a poza tym nie byłam pewna czy mam co dodać O.O no, ale jest :3
W piątek dodam kolejny R, ale od 4.02 do 8.02 nie ma mnie, więc jeszcze następny będzie po feriach :33
Także miłego czytania

19 stycznia 2013

R [38] części drugiej.

*
Obudziłam się przed południem. Justina nie było w łóżku.
Przeciągnęłam się i poszłam do łazienki.
Po "porannej toalecie" zeszłam na dół.
Chłopaki byli pogrążeni w grach na PS, Pattie urzędowała w kuchni.
Najpierw przywitałam się z Justinem.
- Wyspałaś się Shawty? - zapytał Justin przyciągając mnie do siebie na kolana
- Można tak powiedzieć - odpowiedziałam z uśmiechem
*
- Pójdę się wykąpać, a później zaplanujemy co dziś robimy, dobrze?
- Okej
Poczekałam aż Justin wyjdzie.
- Chłopaki, mam sprawę, ważną sprawę
- Jaką? Co wujek Ryan może dla Ciebie zrobić? - zaśmiał się
Wyłączyłam im grę i usiadłam na stoliku, przed nimi.
- Pamiętacie ten nowy dom?
- Trudno go zapomnieć
- Nooo, ale nie w tym rzecz. Chciałabym zrobić Justinowi prezent na urodziny.
- Uuu.. jaki?
-  W tym domu, a właściwie za nim jest ta sauna, no nie?
- Mhm. Czekaj, czekaj. Nie wiem czy chcemy znać szczegóły waszego..
- Zboczuchy! Nie o to mi chodzi! Chciałabym ją przerobić na studio dla Justina
- Studio? Dobry pomysł. Chyba lepszy od tej sauny. Biebsowi by się spodobał.
- Tak myślicie?
- Znamy go odrobinę dłużej od Ciebie, zaufaj nam. Jak my mówimy, że mu się spodoba, to tak będzie, a poza tym będzie się dla niego liczyło, że to prezent od Ciebie.
- A on wręcz szaleje za Tobą - dopowiedział Alfredo
- Tylko hm, jest problem. Bo my w tym czasie będziemy w podróży poślubnej i nie miałabym jak tego wszystkiego kontrolować, po drugie nie znam się na sprzęcie, a nie chcę żeby ktoś spieprzył to. Wiecie o co chodzi.
- I chcesz żebyśmy się tym zajęli?
- No jakbyście mogli, zostawiłabym wam swoją kartę no i byśmy jakoś to wszystko rozplanowali.
- Czego się nie robi dla przyjaciół tak? Jasne, że Ci pomożemy ! To rozplanuj jak na przykład ma to wyglądać, a sprzętem, remontem etc my się zajmiemy pod waszą nieobecność.
- Kocham was! - wrzasnęłam
- Buu.. Im powiedziałaś, że ich kochasz, a ja to co? - zbulwersował się Justin.
Był przebrany, ale nie zdążył jeszcze wysuszyć włosów.
Podeszłam do niego i uwiesiłam mu się na szyi.
- Kocham Cię zazdrośniku
- Bardziej od nich?
- Dużo bardziej od nich
- Mrauu.
- A Ty mnie kochasz? - zapytałam szczerząc się do niego
- I to jak Ciebie kocham.
- Czy my zamawialiśmy jakąś telenowelę? - zażartował Alfredo
- To jest telenowela specjalnie dla was - zaśmiałam się, przytulając się w szyję Justina.
Pachniał swoim żelem pod prysznic, perfumami, i.. sobą.
Zapach, który mogłabym wdychać wieczność.
Niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy.
Ktoś zadzwonił do drzwi.
Pattie otworzyła. Próbowałam się wyrwać z uścisku Justina, ale on wcale nie miał zamiaru mnie puszczać, a co więcej jeszcze mi się śmiał do ucha.
- Kasia, AnnaLynne i Caitlin do Ciebie przyszły! - krzyknęła Pattie
I dopiero po tym Justin mnie puścił.
- Hej, idziesz z nami na zakupy?
- A co chcecie kupować? - zapytałam
- Sukienki na Twoje wesele Blondynko
- Mogę iść to poczekajcie, pójdę się przebrać
- A śniadanie kto zje? A właściwie to w Twoim przypadku śniadanio-obiad? - zapytała Pattie z uśmiechem
- Zjem na mieście
-Obiecujesz?
- Obiecuję
- Nie wypuszczaj jej bez śniadania! - krzyknął Justin - hej dziewczyny!
- Hej Justin - odpowiedziały mu
- To jak taki jesteś mądry to sam mi zrób śniadanie
- Chcesz? Okej. Idź się przebrać.
- Dobrze mężu - zaśmiałam się, a Justin się wyszczerzył i poszedł do kuchni.
- 5 minut - powiedziałam dziewczynom i pobiegłam do pokoju.
*
Gdy zeszłam już ubrana, "wszyscy" czekali już na mnie.
Związałam niesforne włosy w wysoki kucyk.
Wzięłam od Justina moją kanapkę.
- Z czym mi zrobiłeś? - zapytałam "oglądając" zapakowaną kanapkę
- Z masłem, Twoją ulubioną szynką i ogórkiem
- Jak dużo dałeś masła?
- Mało - zaśmiał się Justin
- Dziękuję
- Tylko masz ją zjeść - zagroził mi palcem
- Zjem, bo głodna jestem - odpowiedziałam
Pożegnałam się z nim. Chłopak mocno mnie przytulił.
- Kup sobie coś Shawty - wyszeptał mi do ucha Justin i wsunął do kieszeni spodni swoją kartę kredytową.
-Justin nie..
-Shh.. -  przerwał mi w połowie zdania i pocałował mnie w usta.
Spojrzałam jeszcze na niego z ukosa, uśmiechnęłam się i wyszłam z przyjaciółkami.
Po tym jak weszłam do samochodu, przypięłam się pasami to od razu rozpakowałam kanapkę i zaczęłam ją jeść.
Gdy skończyłam, napisałam Justinowi, że kanapka mi bardzo smakowała, i że mógłby mi takie robić codziennie.
- A Ty co się tak szczerzysz do tego telefonu.? - zapytała AnnaLynne zerkając na mnie w lusterku
- Nic. napisałam Justinowi sms-a
- Że kanapka była fuu.? za dużo masła i te rzeczy.? - zaśmiała się
- Nie, kanapka była bardzo smaczna, i z odpowiednią ilością masła i dopisałam, że mógłby mi robić takie codziennie, na co on odpisał, że nie ma sprawy
- Ta jakie ma luksusy
- Głupi zawsze ma szczęście - zaśmiałam się
- Oj Kaśka, Kaśka
- No co.?
- Nic
*
Caitlin kupiła sobie zieloną sukienkę, natomiast AnnaLynne w kolorze "brudnego różu".
- Niedługo będę musiała zacząć rozglądać się za prezentami na święta - oznajmiłam - Najgorsze, że nie wiem co kupić Justinowi
- Kup sobie seksowną bieliznę i pokaż się Justinowi tak wieczorem, po kolacji wigilijnej
Zatrzymałam się i spojrzałam na AnnaLynne z rozdziawionymi ustami i za chwilę wszystkie wybuchnęłyśmy śmiechem.
- I może jeszcze obwiążę się w cyckach wstążką i zawiążę kokardkę.?
- No, Justinowi się spodoba
- Głupia jesteś - zaśmiałam się
- Żarty żartami, ale ja też nie wiem co kupić swojemu chłopakowi - oznajmiła po chwili AnnaLynne
- Jeszcze mamy trochę czasu
- A pamiętasz co kupiliśmy mu na urodziny, te co obchodził na Bahamach.? - zapytała z uśmiechem Caitlin
- Pamiętam idealnie. Chyba znów wykorzystam Chaz'a żeby coś wymyślił.
- Chaz wtedy przeszedł samego siebie!
- Dokładnie!
__________________________________
NN za tydzień.
A i w te ferie nie uda mi się częściej dodawać rozdziałów, ponieważ po pierwsze wyjeżdżam( jeszcze nie wiem kiedy), no a pozatym będę musiała się uczyć do poprawki -.- no i kolejna rzecz brak weny do pisania.. ;x jestem do niczego ;x
xx.

12 stycznia 2013

R [37] części drugiej [+18!]

*
- Jak zamierzacie pojechać tam do klubu?
Spojrzałam na Justina.
- Jak coś to mogę was zawieźć, a wrócicie taksówką - zaproponowała Pattie
- To może ja pójdę spytać mojej mamy czy nas zawiezie, ona ma 7 osobowy samochód nie wiem po co, ale shh - powiedziałam
- Siedź ja pójdę - powiedział mój brat
Parę minut później wrócił z moją mamą.
- To Kasia pojedzie ze mną i moją mamą, a reszta pojedzie z mamą Kasi - oznajmił Justin.
*
Zajęliśmy duży stolik przy końcu sali. Siedziałam między Justinem, a AnnaLynne.
- Ładnie wyglądasz, szczególnie w tej sukience - powiedział mi na ucho Justin i położył rękę na moim kolanie
- Dziękuję - odpowiedziałam przytulając się do jego ramienia.
Byłam ubrana w krótką do połowy uda miętową, koronkową sukienkę z rękawem 3/4 i dekoltem. Do tego miałam wiszące kolczyki, i dużo bransoletek, buty na obcasie.
- Przynieść Ci coś do picia kochanie?
- Tak, jakiegoś drinka - odpowiedziałam z uśmiechem
Chłopcy poszli zamówić alkohol.
*
Pkt. widzenia Justina
Stałem przy barze i czekałem aż barman poda nam nasze drinki.
Obserwowałem moją narzeczoną.
Akurat nasze oczy się spotkały. Posłała mi delikatny uśmiech, a ja odpowiedziałem jej tym samym oraz zacząłem poruszać brwiami, na co ona się zarumieniła i speszyła.
- Państwa drinki
- Dzięki - odpowiedzieliśmy zabierając je z lady.
- Kocham jak się peszysz i rumienisz Shawty- wyszeptałem jej do ucha, stawiając przed nią drinka.
Dziewczyna spuściła wzrok, a chwilę później jej ręka znalazła się na moim kolanie.
Impreza się rozkręcała. Ryan (Good) na przemian z Alfredo opowiadali jakieś kawały będąc już z deka pijanymi.
- Idziemy zatańczyć?  - zapytałem Kasię na ucho
- Idziemy - odpowiedziała z entuzjazmem.
Starałem się podczas tańca ani razu nie wypuścić jej ze swoich rąk. Tańczyliśmy bardzo blisko siebie,  co i rusz ocierając się.
Odwróciłem ją tyłem do siebie i mocno przytuliłem w pasie. Moje krocze ciągle dotykało, ocierało się o jej seksowny tyłek. Ręce trzymała na moich. Od czasu do czasu bawiła się moimi palcami.
Starałem się zsynchronizować swoje ruchy bioder do jej.
Czułem się tak jakbyśmy byli tu tylko i wyłącznie my.
- Oh Shawty, Ty moja seksowna kocico - wyszeptałem jej do ucha, a ona zaśmiała się po cichu.
Pokołysaliśmy się jeszcze 2 kolejne piosenki i wróciliśmy z powrotem do naszej obstawy.
Czekały tam na nas już nowe drinki.
- To za co kochanie wypijemy? - zapytałem tak, by usłyszała to tylko ona, co z resztą i tak było ułatwione bo każdy był pogrążony z kimś w rozmowie, a poza tym grała głośno muzyka.
- Może za to, żebyśmy się już nie kłócili?
- Albo żeby już nikt i nic nas nie próbowało rozdzielić - powiedziałem stukając swoją szklanką o jej.
*
Patrzyłem lekko rozmazanym już wzrokiem na Kasię.
Przybliżyłem się do niej i zacząłem składać zachłanne pocałunki na jej ustach, policzkach i szyi.
-Wracajmy już może do domu - wymruczałem - mam straszną ochotę na Ciebie
- I co my z tym zrobimy? - zapytała przygryzając dolną wargę
- Są dwa rozwiązania
- Jakie?
- Przelecę Cię tu na przykład w którejś łazience, albo pojedziemy szybko do domu i tam TO zrobimy, co wybierasz?
- Obie propozycje są kuszące, ale wolę dom, brzydzę się publicznych toalet
- Oj Shawty, Shawty.
Zebraliśmy całą pijaną ekipę, zapłaciłem za nas i wyszliśmy. Pożegnaliśmy się i rozjechaliśmy się do domów taksówkami.
W samochodzie ciągle całowałem moją narzeczoną. Nie przeszkadzało nam nawet towarzystwo Alfredo, Ryana i kierowcy. Istnieliśmy tylko i wyłącznie MY.
W domu było ciemno. Znak, że mama już dawno spała. To dobrze. Wskazałem chłopakom ich pokoje gościnne. Poczekaliśmy z Kasią aż usłyszymy stukot zamykanych drzwi. Gdy to nastąpiło, chwyciłem dłonie dziewczyny i popchnąłem ją na ścianę. Zacząłem się z nią droczyć.
- Oh, pocałuj mnie w końcu, a nie znęcasz się nade mną - wyjęczała Kasia
Zrobiłem to o co prosiła. Nasze języki odnalazły swój rytm. Zacząłem zsuwać dłońmi po jej kształtnym ciele. Pieściłem jej pośladki, a ona jęczała mi w usta.
Podciągnąłem jej sukienkę do góry. Złapałem ją za uda zmuszając by objęła mnie swoimi nogami w pasie.
Wciąż ją dotykając ruszyłem z nią na rękach do sypialni,
W drodze tam, jej zwinne palce znalazły się pod moją koszulką. Ściągnęła ją ze mnie, ale zrzuciła ją dopiero na podłogę w pokoju, gdy zamknąłem drzwi na klucz.
Postawiłem ją, opierając o drzwi. Ręce ułożyłem na jej policzkach.
Jej ręce rozpoczęły swoją podróż po moim ciele. Zaczęła mi się dobierać do spodni. Drżącymi dłońmi zaczęła szarpać się z moim paskiem. Później rozpięła powoli mój rozporek, i dotykając mojego tyłka zsunęła je ze mnie.
Szybko zdjąłem buty, skarpetki.
Teraz była moja kolej. Ja już byłem prawie rozebrany, a ona była ciągle w sukience.
- Odwróć się - wychrypiałem.
Odwróciła się. Odpiąłem jej suwak i zsunąłem ją po niej. A później ku jej zaskoczeniu uklęknąłem za nią i wziąłem się za odpinanie jej butów. Gdy wstałem klepnąłem ją w tyłek.
Obróciłem ją w swoją stronę.
- Nawet nie wiesz jaka jesteś śliczna w moich oczach - powiedziałem lustrując dokładnie jej ciało.
Przybliżyła się do mnie i przygryzła moją dolną wargę, a następnie zaczęła ją ssać.
Nasze oddechy były już przyspieszone, a ciała spragnione siebie na wzajem.
Szybkim ruchem odpiąłem jej stanik. Następnie chwyciłem jej piersi w swoje dłonie i zacząłem je delikatnie masować.
Z pocałunkami zszedłem na jej szyję, ramiona.
Wziąłem ją znowu na ręce i ostrożnie ułożyłem na łóżku. Usiadłem okrakiem na niej. Znowu pieściłem jej piersi swoim dotykiem, ale także językiem, pocałunkami.
Jej ciało wiło się pode mną.
Pozbyliśmy się reszty ubrań.
Zanim w nią wszedłem, spojrzałem w jej oczy, szukając pozwolenia.
Dziewczyna uśmiechnęła się.
Wsunąłem się ostrożnie w nią.
Gdy ledwo to zrobiłem, Kasia jęknęła.
Zacząłem poruszać biodrami ciągle będąc w niej.
Złapałem jej dłonie i ułożyłem je przy jej głowie wciąż trzymając.
- Mocniej Justin - wyjęczała
Jej biodra zaczęły się wysuwać do przodu na spotkanie ze mną, tak jakby chciała żebym w nią wszedł głębiej i głębiej.
Przekręciłem się na bok, a następnie położyłem na plecach, przyciągając ją na swoje ciało, nie przerywając naszego kontaktu seksualnego. Teraz to ona była na górze.
Uśmiechała się, jej poliki były uroczo zaróżowione. Na naszych ciałach pojawiały się kropelki potu. Złapałem ją za włosy i delikatnie by nie sprawić jej bólu pociągnąłem za nie.
Pochyliła się nade mną i całowała moją szyję.
Ścisnąłem jej pośladki i z powrotem ułożyłem ją pod sobą.
Chwilę później Kasia zaczęła dochodzić, co jeszcze bardziej mnie podniecało.
By zagłuszyć jej jęk, krzyk spowodowany orgazmem, przymknąłem jej usta swoimi, po czym sam doszedłem.
Opadłem ciężko obok niej. Objąłem ją ramieniem i czekaliśmy aż nasze oddechy się ustabilizują.
- Spisałaś się Shawty- zaśmiałem się do jej ucha i pochyliłem się by ją pocałować.
- Cieszę się, że Ci się podobało
- Mało powiedziane kochanie, dziękuję
- Ja też dziękuję - odpowiedziała ziewając
- A teraz idziemy grzecznie spać - powiedziałem szczerząc się i przykryłem nas.
- Najpierw ubiorę Twoją koszulkę
- Po co? Zostań naga, przecież lubisz spać nago - zażartowałem
Dziewczyna się zaśmiała.
- Żartowałam z tym.. a poza tym nie zapominajmy o Twojej mamie
- Zamknąłem przecież drzwi
- Wiem, ale nie zapominaj, że Pattie ma klucze od pokoju, i co jakby przyszła rano, a my tu jesteśmy nadzy
- Jesteśmy już dorośli i mamy prawo uprawiać seks
- Zgadzam się, ale wolę uniknąć czegoś takiego
- Oh Shawty..
Obserwowałem jak ubierała moją koszulkę i swoje majtki, a następnie podała mi moje bokserki. Ubrałem je szybko. Kasia ułożyła się tyłem do mnie. Przytuliłem się do jej pleców i musnąłem w szyję.
- Dobranoc Justin
- Dobranoc kochanie
- I nie złość się, jak się już wyprowadzimy będę spać naga
- Mmm, będę trzymał Cię za słowo i już się nie mogę doczekać
Kasia odwróciła się w moją stronę.
- Po alkoholu robisz się strasznie napalony - oznajmiła mi z uśmiechem
- Na Ciebie zawsze mam ochotę Shawty
- Nie ma to jak pewnego rodzaju seks na zgodę
- Jak mamy się tak godzić, to możemy kłócić się częściej
- Zboczuch
- Ale Twój
- Mój, a teraz shh, idę spać - odpowiedziała i zamknęła oczy.
________________________
I jest BieberPorno, hahaha xd
*rumieni się*
I jak.? Podobało się?:OOO
NN za tydzień.
#muchlove

5 stycznia 2013

R [36] części drugiej

Justin szedł przede mną z walizkami. Otworzył pokracznie drzwi.
- Panie przodem - wyszczerzył się przepuszczając mnie w drzwiach
- Jakiż z pana, panie Bieber gentleman - również się uśmiechnęłam
- Dla pani wszystko panno Momsen, a już za niedługo Bieber
- Głupi jesteś kochanie. A czy teraz mogę wziąć chociaż jedną walizkę?
- Ale Twój głupek. I nie. Zaniosę je do naszego pokoju i nie kłóć się ze mną
- Kiedy ja kocham się kłócić
- Wiem o tym Shawty aż chyba za dobrze - zaśmialiśmy się
*
- Siema Blondasie!  - krzyknęli na raz Alfredo i Ryan
- Hej wam!
- My tu przybywamy z ważną misją, ale się spóźniliśmy coś
- A co kombinowaliście to może zaraz się fochnę i ..
Nie zdążyłam dokończyć, bo Justin zasłonił mi ręką usta
- Nawet nie myśl mi tu, że się fochniesz
Odsunęłam jego rękę z mojej twarzy.
- To jakie to były pomysły?
- Myśleliśmy żeby Justin zaśpiewał Ci pod oknem  którąś z najnowszych piosenek. Dziewczyny chyba lubią takie rzeczy..
- Aww.. nie wiem jak inne dziewczyny, ale ja uwielbiam takie coś, zwłaszcza w wykonaniu Justina. No i wasz plan w sumie się zrealizował, bo Justin zaśpiewał mi dwie piosenki
- Które?
- "Be alright" i "Fall" - odpowiedział za mnie Bieber
- I jak się podobały?  Która najbardziej? - zapytał Flores
- Obie są śliczne, lecz chyba tak najbardziej podobała mi się "Be Alright"
Justin pocałował mnie w policzek.
- Justin jak będziecie wracać od jubilera to zadzwoń do mnie, to powoli będę wstawiała obiad, dobrze? - zapytała Pattie
- Dobrze mamo. A co będzie na obiad?
- Kurczak w przyprawach, smażone ziemniaki i surówka
- Uu.. pycha
Pokręciłam głową i wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
*
- W czym pomóc? - zapytała nas sprzedawczyni w sklepie jubilerskim
- Chcielibyśmy kupić obrączki
- Złote czy srebrne?
- Srebrne, szczególnie obrączka mojej narzeczonej ma pasować jej do pierścionka zaręczynowego. No i cena nie gra roli.
Spojrzałam na niego, ale się z nim nie kłóciłam, bo wiedziałam, że nie wygram.
- Dobrze. Chcą państwo może coś na nich wygrawerować?
- Tak. Myśleliśmy nad naszymi imionami i datą ślubu.
- Proszę zapisać tekst tutaj na kartce, dołączę ją do zamówienia.
Wzięłam od ekspedientki kartkę i długopis. Napisałam : m - Kasia. 14.02 ; k - Justin.14.02 , i oddałam jej z powrotem.
- Dziękuję, a teraz wpierw sprawdzę rozmiary państwa palców, by moć pomóc w wyborze obrączek.
Pani szybko posprawdzała to, a następnie zaczęliśmy wybierać.
Justin wybrał najprostszą obrączkę, a w mojej był mniejszy diamencik.
- Obrączki będą do odbioru za tydzień.
- Dobrze. Ile płacę?  - zapytał Justin, a ja by nie słyszeć pewnie nie małej kwoty wyszłam ma zewnątrz do Ryan'a i Alfredo.
- Zadowolona z wyboru?
- Tak. Te obrączki są śliczne.
- To gdzie teraz? - zapytał Justin wychodząc od jubilera
- Do różowego sklepu - zażartował Ryan i zaraz po tym oberwał ode mnie w ramię
- Wypchaj się z tym sklepem, będziesz mi to chyba wypominał do końca życia - zaśmiałam się
- A żebyś wiedziała, że tak. Żałuj, że wtedy nie widziałaś siebie, jak błagałaś Justina, by Cię uratował - powiedział Ryan dławiąc się śmiechem
Justin też na to wspomnienie zaczął się śmiać.
- Foch - powiedziałam i poprawiłam włosy i wyprułam na przód.
Chłopcy wpierw stali jakby ich zamurowało, a później Justin biegł koło mnie i nucił "U smile" na przemian z "Favourite Girl".
Zatrzymałam się i zasłoniłam rękoma twarz, gdyż na moje poliki wyskoczyły rumieńce. Wszyscy się na nas patrzyli i jedni się śmiali, a inni uśmiechali się do nas życzliwie. No tak.. nie pierwszy raz widzą parę zakochańców, ganiających się po sklepie, śpiewających i wraz ze swoją małą ekipą.
- Przestań - powiedziałam do Justina, a on dalej śpiewał.
Postanowiłam zatkać mu usta raz, a porządnie. Jedyny sposób, który mógł tu zadziałać, czyli pocałunek.
Gdy się całowaliśmy, słyszeliśmy wiwaty ludzi.
- Nigdy się z wami już nie wybiorę na zakupy - zaśmiałam się, przytulając do Justina.
- Wybierzesz, wybierzesz. Z nami jest najlepiej.
- Chyba najbardziej przypałowo
- Nie prawda, bo wesoło
- Z kim ja żyję - zironizowałam
*
Później na szczęście było już dużo spokojniej. Justin dokupił sobie krawat i spinki do mankietów, do garnituru ślubnego oraz buty. Nie obyło się jeszcze innych żartów chłopaków. Zaciągnęli mnie do jednego ze sklepów z damską bielizną i wybierali mi bieliznę, na NOC POŚLUBNĄ!
- Zmartwię was, ale ja wolę spać nago - powiedziałam z udawaną powagą
Mina chłopaków była przekomiczna. Oczy mało im nie wyszły z oczodołów. Na polikach każdego pojawiły się rumieńce.
- To ja chyba nie chce wiedzieć już więcej - zaczął Ryan
- Nie mam pytań - dokończył Alfredo
*
W ciszy wróciliśmy do domu.
Chłopcy grzecznie, bez słowa poszli do salonu, a ja do kuchni gdzie krzątała się Pattie.
- A im co się stało?  - zapytała
Opowiedziałam jej wszystko.
- Oh Ci faceci, oni tylko o jednym. Pomożesz mi nakryć do stołu?
- Jasne
*
Podczas obiadu też było spokojnie, wręcz za cicho. I tym razem Justin w ogóle na mnie nie patrzył.
Zjadłam jako pierwsza. Pozmywałam po sobie i korzystając z wolnego czasu zaczęłam się rozpakowywać.
Po godzinie do garderoby weszły AnnaLynne i Caitlin.
- W co się ubierasz na imprezę? - zapytała AnnaLynne
- Nie wiem jeszcze.. i coś odechciało mi się już iść
- Czemu?!  - zapytały jednocześnie
- Straciłam humor
- Kaśka.. idziesz. I nie ma, że nie! Pogodziłaś się z Justinem i trzeba to oblać!
*
- Shawty chodź pomożesz mi wybrać ubranie - powiedział Justin przeszkadzając mi w moich przygotowaniach
- Załóż cokolwiek - odpowiedziałam wzruszając ramionami
- Bo zacznę śpiewać Ci jak w sklepie
- Śpiewaj
I zrobił jak powiedział. Znowu zaśpiewał "U Smile" i "Favourite Girl" .
- Dobra skończ - zaśmiałam się, i wyciągnęłam mu czystą bieliznę, spodnie, T-Shirt i bluzę, po czym wszystkim tym w niego rzuciłam.
- Dzięki Shawty
- A buziak gdzie?  - zapytałam wskazując na swój policzek
- Mrauu - odpowiedział i pocałował mnie, ale nie w policzek, a w usta - I pamiętaj, że na dziś skończyłaś swój limit płaczu i obrażania się
- Będę płakać i obrażać się kiedy mi się zechce - wypyskowałam
- Po moim trupie Shawty
*

___________________________
Witam już po nowym roku :) jak Sylwester.? 
Mój był nawet spoko, bo z dala od rodziców ahah :3 no i w gronie moich plebsów :D

Już w następnym BieberPorno, huh.
Ciekawe czy wam się spodoba O.O 
NN -za tydzień!
#muchlove