*
Kupiłam sobie parę bluzek, spodni, jakieś dodatki. Starałam się wydać jak najmniej. W pakiecie z Justinem dostanę w dniu ślubu jeszcze jego cały majątek, który jak on mówi będzie od teraz także mój.
- Chciałabym pójść do jakieś pracy - oznajmiłam przy kawie
- To czemu niczego nie szukasz.?
- Justin hm.. trochę nie chce, żebym pracowała.. ciągle powtarza, że mamy pieniądze i tak dalej.
- A co byś chciała robić.?
- Szczerze.? To nie wiem, niby skończyłam germanistykę.. ale ciężko byłoby mi coś znaleźć jakby w zawodzie. Tu w Ameryce króluje angielski, nie niemiecki..
- Mogłabyś zawsze założyć firmę i robić jakieś międzynarodowe tłumaczenia
- Sama nie wiem.. wiem na pewno, że dziwnie się czuję z tym jak Justin non stop mi coś kupuję, szasta na mnie kasą, mówiąc wprost.
- Jest Twoim facetem, ma do tego prawo.
- Ale dla mnie liczą się jego uczucia, a nie stan pieniędzy, czy te wszystkie prezenty..
- On to wie, ale lubi też Ciebie rozpieszczać od czasu do czasu.
- Wystarczy, że teraz zapłacił za dom
- A przepraszam, że zapytam, ale podpisujecie intercyzę.? - zapytała z ciekawości AnnaLynne
- Nie rozmawialiśmy o tym.. ale chyba nie. Nawet jak, odpukać, bym się z nim rozstała to nie chciałabym jego pieniędzy. Mam swoje oszczędności.
- Tak tylko pytam.. Bo wiesz Justin jest osobą publiczną i zaraz pewnie po waszym ślubie, albo jeszcze przed ktoś się dowie o tym i zaraz powstanie jakaś plotka.
- Wiem, jestem tego świadoma. Ale nie zrezygnuję przez jakieś plotki z Justina, za bardzo mi na nim zależy, za bardzo go kocham.
- To widać. Lubicie się droczyć ze sobą, ale robicie to w taki słodki sposób.
Zaśmiałam się.
- W życiu nie myślałam, że aż tak się zakocham, że będę aż tak szczęśliwa
- No widzisz, Twoje serduszko czekało na Justina. Teraz za niedługo zostaniesz już panią Bieber.
- Nie mogę się już tego doczekać
- A wiesz już gdzie Ciebie Justin zabiera na podróż poślubną.?
- O tym też nie rozmawialiśmy i przypuszczam, że wyjdzie tak, że Justin zrobi mi jakąś niespodziankę i o wszystkim dowiem się na samym końcu, a właściwie w dniu ślubu.
- Ale nie zaprzeczysz, że Justin ma dobre pomysły, wie jak Ciebie zaskoczyć, uszczęśliwić.
- Owszem nie zaprzeczę, wystarczy przecież przypomnieć sobie nasze zaręczyny. Mógł przecież zrobić to podczas jakieś normalnej randki, jak na zwykłym, nudnym filmie. A on wybrał opcję oświadczenia mi się na oczach tysięcy ludzi, podczas koncertu.
- W tamtej chwili to aż Tobie zazdrościłam i w myślach sobie układałam, że jak uciekniesz, albo się nie zgodzisz to coś Ci zrobię - zaśmiała się AnnaLynne
- Justin mi powiedział, że był gotowy, że mogę go odrzucić.
- I.?
- Powiedział, że wtedy dalej byśmy byli razem i spróbowałby przy innej okazji.
- Ale na szczęście się zgodziłaś
- Tak, jakoś.. nie umiałam mu odmówić. Najpierw w głowie zadałam sobie pytanie, czy go kocham, czy chcę być z nim, czy chcę być jego żoną.. I na każde to pytanie odpowiedź brzmiała "tak".
- Miliony dziewczyn oddałoby wszystko za to co Ciebie spotkało
- Zdaję sobie z tego sprawę, no i czasem żałuję, że tak odpychałam od siebie Justina.. Głupio mi z tym. Wtedy tak chciałam go znienawidzić, a teraz.. kocham go na zabój, za niego oddałabym nawet życie!
- Przestań tak o tym myśleć. Widocznie potrzebowałaś więcej czasu, musiałaś się upewnić co do jego uczuć, a co więcej musiałaś być pewna swoich uczuć do niego!
- Raz mi powiedział, że to moje odpychanie go od siebie, jakby zmuszało go do lepszego poznania mnie, bla bla bla
- Już wtedy mu na Tobie zależało
- Mi w jakimś sensie też, mimo że odpychałam go od siebie, to jak coś się działo to właśnie on w cudowny sposób się zjawiał
- I dzięki temu dziś jest Twoim narzeczonym, ale także przyjacielem. Wiesz, że możesz na nim polegać, że zawsze Ci pomoże.
- Dokładnie.
- Dwie papużki nierozłączki
- A żebyś wiedziała
*
- Wróciłam! - Shawty! - wydarł się Justin i za chwilę już się do niego tuliłam.
Odchyliłam jego głowę i mocno, czule pocałowałam go w usta.
- Stęskniłam się za Tobą wiesz.?
- Ja za Tobą bardziej. Kupiłaś sobie coś.?
- Taaa..
Justin wziął ode mnie torby i zaczął patrzeć co kupiłam.
- Tym razem żadne buty nie krzyczały do Ciebie "kup nas"? - zażartował
- Nie, tym razem nie - udawałam, że się smucę, a po chwili szczerzyłam się jak głupia.
W myślach powtarzałam sobie "Co on ze mną robi?".
- Dzwoniłem do Twojego brata, Chaza, Ryana i umówiłem się z nimi, że pójdziemy wszyscy na boisko i sobie zagramy w kosza. Co Ty na to.? Do AnnaLynne i Caitlin też napisałem.
- Jestem za, przecież nie będziemy tak bezczynnie siedzieć w domu i się nudzić, a tak przynajmniej spotkamy się wszyscy razem i będziemy się równie dobrze bawić.
- To cieszę się, że Ci się podoba pomysł. Także.. idź się znów przebrać tym razem w coś wygodnego - wyszeptał tuż przy moich ustach
- A za ile wychodzimy.?
- Za pół godziny
- Okej, to idę się wyszykować - i pocałowałam go znów w usta. Tylko tym razem Justin pogłębił pocałunek, nie chcąc się ode mnie "oderwać".
Dopiero oderwaliśmy się od siebie, gdy zabrakło nam tchu.
Wchodziłam już po schodach.
- Justin.?
- Tak, Shawty.?
- Podasz mi coś do picia.?
- Mama kupiła soki w tych małych butelkach. Jaki chcesz smak.?
- Pomarańczowy
- Okej - odpowiedział i poszedł do kuchni, i za chwilę podał mi sok.
- Dziękuję
- Tylko pospiesz się Shawty z tym przebieraniem - wyszczerzył się
- Postaram się - odpowiedziałam i wytknęłam mu język.
*
Spotkaliśmy się wszyscy na miejscu, na boisku. AnnaLynne wzięła ze sobą piłkę do siatkówki.
- Kaśka, odbiór! - krzyknęła AnnaLynne i zaserwowała do mnie.
- Śmiesznie było by zagrać chłopaki na dziewczyny, ale my jesteśmy tylko 3 - powiedziałam, zaraz po odbiciu piłki.
- No niestety. To w co gramy.? Kosz czy siatka.?
- Może zagrajmy wpierw w kosza, a później jak się znudzimy to pogramy w siatkówkę.
_______________________
Powinnam wczoraj wrzucić ten r, ale tata nie chciał mnie puścić do kompa, a poza tym nie byłam pewna czy mam co dodać O.O no, ale jest :3
W piątek dodam kolejny R, ale od 4.02 do 8.02 nie ma mnie, więc jeszcze następny będzie po feriach :33
Także miłego czytania