30 października 2012

R [26] części drugiej.

*
Pkt.widzenia Justina
Chłopcy zajęli się rozmową, a ja zaczęłam przegląć zawartość teczki. Dalej nie mogłam uwierzyć, że ten wielki dom, lada chwila będzie nasz. Zamieszkam tam z Justinem, tam wychowamy nasze dzieci..
Gdy znudziło mi się przeglądanie tych papierów, przytuliłam się do Justina, a on pocałował mnie w czoło i przygarnął mocno do siebie.
I tak jak planowaliśmy zajechaliśmy wpierw do sklepu. Miałam tam wejść sama i zrobić szybko zakupy, ale jak zwykle Justin nie odstępywał mnie na krok.
Podzieliliśmy się listą zakupów, ustaliliśmy przy której kasie się spotkamy i rozeszliśmy się w poszukiwaniu produktów do ciasta.
Po 15 minutach spotkaliśmy się przy kasie numer 15. Justin kupił dodatkowo dwie zgrzewki soku pomarańczowego.
Zapłaciliśmy za wszystko i wróciliśmy do samochodu.
-Wszystko już masz do tego ciasta?-zapytał Kenny
-Tak
-To jedziemy do domu
-Ej bo teraz jedziemy na jakieś 1,5 godziny do domu, to kiedy będziesz robiła to ciasto.?
-Mogę je zrobić jak wrócimy już z tej restauracji, albo jutro
-To już zostaw to na jutro
-Dziś jeszcze idziemy do klubu-przypomniał Alfredo

*
Dwie godziny później
Restauracja
Pkt.widzenia Justina
Na miejscu byli już wszyscy, Rob Dyrdek, Ludacris, Usher, praktycznie cały Team Bieber. Przedstawiłem wszystkim swoją narzeczoną. Widziałem, że była spięta. By dodać jej otuchy, objąłem ją od tyłu i pocałowałem w kącik ust.
Ku mojemu zdumieniu Kasia odchyliła głowę i uśmiechnęła się do mnie. Usiedliśmy razem przy stole.
Zauważyłem, że moja narzeczona zaprzyjaźniła się z Ashley, ciągle o czymś rozmawiały, śmiały się.
Niestety musiałem przerwać jej zaciętą rozmowę z Ash. Złapałem ją za kolano. Dziewczyna wpierw złapała mnie za dłoń i dopiero wtedy skończyła rozmawiać i zwróciła głowę w moją stronę.
-Czuję się dosłownie jakbym miał Ci się oświadczyć po raz drugi-zażartowałem, a Kasia zaczęła się śmiać. W jej oczach widziałem radość. Aż mi się ciepło na sercu robiło, gdy ona się uśmiechała, śmiała!
-A w dniu ślubu powiesz mi, że czujesz się jakbyś mi się oświadczał po raz 3.?
-Tak-zaśmiałem się, a następnie pocałowałem ją lekko w usta.
-To co pora na zaproszenia
-Mhm-mruknęła Kasia i sięgnęła do torebki
-Ej mogę was prosić o ciszę.?-zapytałem i moi znajomi od razu się uciszyli-dziękuję. Pewnie od samego początku zastanawiacie się po co prosiłem was żebyście tu przyjechali, jak wiecie ja i Kasia jesteśmy już po zaręczynach, ale to nie koniec niespodzianek. Razem z Kasią postanowiliśmy wziąć ślub i chcielibyśmy was właśnie zaprosić na to wydarzenie.
Czekaliśmy na reakcję.
-Osz Ty, byłeś tu parę dni i nie powiedziałeś nam nic, a nic!-zaśmiał się Alfredo
-Bo nie chciałem was informować o tym bez obecności mojej narzeczonej-odpowiedziałem po czym przytuliłem się do niej
-A kogo bierzecie na świadków.?-zapytał Usher
-Świadkowej niestety tu nie ma, ale świadek jest-odpowiedziała Kasia
-Kto zostanie waszym świadkiem.?-zapytała Ashley, a ja z Kasią spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy się śmiać
-No ej nie bądźcie tacy, gadajcie i to już!
-No dobra, chcielibyśmy żeby naszym świadkiem został..-zacząłem
-Ryan Good-dokończyła Kasia
-Wy sobie żartujecie.?-zapytał zdziwiony Ryan, a my pokręciliśmy przecząco głowami
-Jasne, że zostanę świadkiem, woow!-wydarł się Ryan, po czym uściskał moją narzeczoną, a następnie mnie.
Później zaczęliśmy rozdawać zaproszenia.
-Do kiedy mamy potwierdzić.?-zapytał Ludacris
-Najlepiej, do początku grudnia.
-Macie już coś pozałatwiane.?
-Mamy póki co tylko kościół, fotografa, kamerzystę, DJ-a
-Uuu, to trochę was jeszcze czeka roboty
-No nie da się ukryć
-Ale jak coś to pamiętajcie, macie nas i my wam pomożemy-oznajmił Alfredo-przyjadę do was do Atlanty i coś wykombinujemy
-Aww-zaczęła Kasia
Dosłownie czułem się jak na jakimś spotkaniu rodzinnym. Alfredo i resztę traktowałem jak swoich starszych braci, to było wspaniałe uczucie.
-Justin, nie obrazisz się jak porwę Kasię przed tym pójściem do klubu.?
-A gdzie mi chcesz ją porwać.?
-No żeby się jakoś wyszykować
-No dobra, jakoś przeżyję-zaśmiałem się
Dziewczyny pożegnały się. Zanim wyszły przyciągnąłem Kasię do siebie i posadziłem ją na moich kolanach oraz wpiłem się w jej usta.
-A tak wogóle to czym wrócicie.?-zapytał Alfredo podając im klucze od swojego mieszkania
-Nie daleko są postoje taksówek-odpowiedziała Ash i "porwała" mi moją narzeczoną. Dostałem od niej jeszcze przelotnego buziaka i obie poszły.

*
Pkt.widzenia Kasi
Wróciłyśmy do domu Alfredo taksówką.
-To teraz zastanówmy się jak mamy się ubrać
Najpierw poszłyśmy do pokoju w którym spała Ash wraz z Ryanem.
-W sumie dobrze, że wyrwałyśmy się trochę wcześniej, coś mi mówi, że w ciągu godziny to byśmy się nie wyrobiły-zaśmiałam się
-Dokładnie, a tak przygotujemy się na spokojnie, chłopcy nie oderwą od nas wzroku
-Jak to kiedyś moja przyjaciółka powiedziała, Justin i tak nie spuszcza ze mnie wzroku, co czasem jest peszące, a nawet wnerwiające
-I słodkie.
-Ej, a może włóż tą miętową sukienkę.?-zmieniłam temat, zauważając w jej walizce tą oto sukienkę
-Mogłabym, ale zapomniałam wziąć do niej swoich ulubionych czarnych szpilek
-Ja mam parę par szpilek ze sobą
-Aw, jesteś kochana. To ja wkładam tą sukienkę. A teraz idziemy Tobie coś wybrać.
I poszłyśmy do mojego i Justina pokoju.
Znalazłam dziewczynie buty, a później zajęłyśmy się moim strojem.
-Chyba ubiorę tą krótką czarną bluzkę i spódnicę w biało-czarne pionowe paski.
-Mrau. No to jeden problem z głowy, co robimy z paznokciami i włosami.?
-Hm, ja chyba zrobię sobie dwa koki, a paznokcie na czarno, a Ty.?
-A umiałabyś zrobić coś z moich włosów.?
-Mam ze sobą lokówkę, więc mogę Ci lekko je podkręcić
-O
-I Tobie też walnę paznokcie na czarno
-Haha okej
Przygotowałyśmy ciuchy i inne potrzebne rzeczy, i rozeszłyśmy się do łazienek.
Wykąpałyśmy się, umyłyśmy włosy.
Później zamknęłyśmy się z powrotem w jednym z pokoi. W między czasie chłopaki wrócili, oczywiście Justin i Ryan chcieli do nas wejść, ale im nie pozwoliłyśmy.
Najpierw zakręciłam włosy Ashley, ubrałyśmy się, ja zajęłam się swoimi włosami.
-Jeju jakie Ty masz ładne, długie nogi
-Oj tam oj tam, wcale nie są takie ładne, ale i tak lubię je eksponować
-I prawidłowo!
-Jednak nie maluję sobie paznokci, nie chce mi się-stwierdziłam po chwili
-Ogółem to zaraz musimy wpuścić tu chłopaków, znając ich to oni też będą chcieli się wyszykować
-To już ich problem-zaśmiałam się

*
Zaproponowałam jeszcze Ashley, że pomaluję ją. Zrobiłam jej delikatne kreski na powiekach, oraz wytuszowałam rzęsy. Później zajęłam się swoim makijażem, a natomiast Ash poszła wpuścić chłopaków.
Ledwo tylko odkluczyła drzwi, a od razu oni wparowali nam do pokoju, i gdy nas zobaczyli, oczy mało im nie "wypadły" z oczodołów
-Wow, ładnie wyglądacie-powiedział Justin ciągle na mnie zerkając, uśmiechnęłam się do Ashley i po chwili wybuchnęłyśmy nie pohamowanym śmiechem.
Tuszowałam tym razem swoje rzęsy, gdy Justin objął mnie i zamierzał pocałować.
-Poczekaj chwilę, wytuszuję rzęsy i dopiero-powiedziałam, bo bałam się, że wsadzę sobie szczoteczkę do oka
-Już - ledwo wypowiedziałam to słowo, a Justin przyssał się wpierw do mojego policzka, później do kącika ust i na koniec w usta.
-Będę chyba musiał Cię pilnować, bo tak się seksownie ubrałaś-wymruczał mi do ucha
-Będę mieć swojego prywatnego ochroniarza.?-zapytałam po czym lekko musnęłam jego dolną wargę
-Yep-odpowiedział i pocałował mnie

*
Chłopaki ubrali się na czarno, a Justin i Alfredo dodatkowo włożyli czapki z daszkiem.
-Mam nadzieję, że nikt nie będzie do mnie wydzwaniał, bo nie biorę telefonu-powiedziałam szeptem do Justina, gdy już siedzieliśmy w taksówce.
-Ci co nas znają to wiedzą, że jak Ty nie odbierasz telefonu, to że mają ewentualnie dzwonić na mój, a ja swój telefon noszę zawsze-odpowiedział chłopak i dłonią zaczął masować, dotykać moje kolano, a ja wtuliłam się w jego ramię.
*
______________________________
No i jest R chociaż już myślałam, że go nie dodam..
Najgorsze jest to, że właśnie kończą mi się rozdziały.. i teraz w ten długi weekend nie będzie mnie w domu.. ale postaram się wziąć zeszyt i coś pisać, ale zobaczymy jak to będzie.. no ale na razie się nie przejmujmy ;o będzie co ma być :33
Mam nadzieję że spodoba wam się ten r.
NN postaram się dać za tydzień <3 (muszę wpierw trochę napisać na przód, bo inaczej wyjdzie baaaardzo krótki r ).
#muchlove

23 października 2012

R [25] części drugiej.

*
Następnego dnia
Obudziłem się parę minut po 9. Kasia standartowo leżała odkryta z głową pod poduszką. Nie budziłem jej póki co. Wstałem z łóżka, uważając by tylko nie nadepnąć na nią i poszedłem do łazienki się wykąpać.
Gdy wyszedłem z łazienki, moja narzeczona akurat się przeciągała. Usiadłem koło niej na łóżku i patrzyłem w jej niebieskie, zaspane oczy.
-Hej piękna, wstawaj
Dziewczyna ziewnęła i usiadła na łóżku.
-Idź się zrób na bóstwo, a ja jakby co będę w kuchni-powiedziałem, po czym pocałowałem ją w czoło i poszedłem do chłopaków.

*
Pkt.widzenia Kasi
Mimo, że w nowych miejscach, nie moim łóżku trudno mi się śpi, albo wcale nie mogę spać, to tym razem było inaczej, wyspałam się jak nigdy.
Jeszcze raz się przeciągnęłam i ruszyłam do łazienki.
Dopiero patrząc w lustro spostrzegłam, że jestem tylko w samej bieliźnie.
A co najlepsze nawet nie pamiętałam, żebym się rozbierała, kładła spać. Pewnie zasnęłam pod wpływem swoich rozmyśleń, a Justin mnie przyniósł do pokoju, rozebrał.
Rozczesałam włosy, które wykręcały się na wszystkie możliwe strony, a następnie wskoczyłam pod prysznic.
Umyłam zęby, nasmarowałam ciało kokosowym balsamem, ponownie rozczesałam włosy i wyszłam z pomieszczenia.
W walizce odszukałam drugą kosmetyczkę, gdzie miałam tusz do rzęs, puder, cienie do powiek. Wyjęłam również jakieś ciuchy. Tu w porównaniu z Kanadą, było wyjątkowo ciepło, niczym w lato. Dobrze, że zabrałam trochę cieplejszych rzeczy, jak i tych letnich. Wybrałam krótkie szorty, kabaretki, buty na obcasie, niebieską bluzkę na ramiączko z dekoltem, krwistoczerwoną torbę, okulary przeciwsłoneczne w kształcie serduszek oraz czarną skórzaną kurtkę i jakieś dodatki (kolczyki, pierścionki, bransoletki itp) .
Nałożyłam piankę na włosy, i gdy je suszyłam ugniatałam je dłonią by były lekko falowane. Następnie umalowałam oczy na szaro, wytuszowałam rzęsy. Do torebki schowałam telefon, portfel, zaproszenia na ślub, i szminkę (też czerwoną). Po skończeniu tych wszystkich czynności wyszłam z pokoju. Po drodze do kuchni spotkałam się z Ashley. Była ubrana w krótką kwiecistą sukienkę.
-Ładnie wyglądasz- powiedziała Ash uśmiechając się do mnie
-Dziękuję, Ty też-odpowiedziałam odwzajemniając uśmiech.
Znowu usiadłam w jadalni między Justinem, a Ash.
-Która wypachniła się czymś kokosowym.?-zapytał Ryan
-Ja-powiedziałam dumnie- A co nie podoba Ci się.?
-Nic takiego nie powiedziałem, tylko poczułem kokosa i chciałem tylko dowiedzieć się kto tak pachnie.
Widziałam, że Justin "ukratkiem" zerka na mnie.
-Rozmazałam się czy co? Bo tak na mnie patrzysz
-Nie, po prostu ładnie wyglądasz to patrzę, jaką mam seksowną narzeczoną
-Dziękuję-zaśmiałam się, i czułam, że na policzki wychodzą mi rumieńce
-A teraz Shawty masz coś zjeść-powiedział Justin podając mi talerz z kanapkami
-Wow, który z was robił kanapki.?-zapytała Ashley
-Wszyscy robiliśmy kanapki, znaczy się Justin robił dla siebie i Kasi, dla niej szczególnie bo bez masła-powiedział Ryan
I faktycznie gdy wzięłam jedną z kanapek, nie było w niej masła.
-Czemu nie jesz masła.?-zapytał mnie Alfredo
-Bo nie lubię, smak mi nie odpowiada, no i odzwyczaiłam się od niego już w szkole podstawowej. Zawsze musiałam się wysmarować cała nim.
-Niezdara jesteś i tyle-zaśmiał się Ryan
-Niezdara.? A komu smakowały moje ciasta na przykład jabłecznik.?
-Weź bo narobisz nam tu smaka na jabłecznik
-Mogę wam upiec ciasto, dla mnie to żaden problem
Chłopaki spojrzeli na siebie, a później na mnie.
-To jak będziemy wracać z tej restauracji to podjedziemy do sklepu
-Okej-powiedziałam i w tym czasie dostałam SMS-a.
Był on od AnnaLynne. Napisała, żebym do niej zadzwoniła jak będę mieć czas.
Oddzwoniłam szybko do niej.

*
-No hej AnnaLynne, co chciałaś.?
-Cześć debilu, nudziło mi się więc napisałam do Ciebie. A tak serio to załatwiłam Ci już kosmetyczkę i fryzjera.
-Wiesz, że czytasz w moich myślach.?-zaśmiałam się
-Jak to.?
-No bo o tym samym pomyślałam, i miałam dzwonić do mamy, żeby mi to załatwiła.
-No widzisz, to ja Ciebie i Twoją mamę wyręczyłam
-Dzięki
-A i Twoja mama coś wspomniała, że chcesz jechać do NY. Jakby coś ona to wie od Pattie. Będę mogła z wami jechać.?
Zaśmiałam się.
-I po co się głupio pytasz, przecież to Ty miałaś mi pomagać więc jedziesz.
-Yeah!-wydarła mi się do ucha AnnaLynne
-Dobra ja kończę bo jem śniadanie, i gdzieś mnie zabierają
-Ty jesz śniadanie? Nie za wcześnie na jedzenie jak dla Ciebie.? Którą Ty tam masz godzinę.?
-No jest po 10. Tak wiem, to dziwne, że ja coś jem, ale powiem Ci, że głodna jestem, no i Justin zrobił te kanapki, no to wiesz tak trochę głupio-zaśmiałam się, a Justin się wyszczerzył
-No proszę jakie luksusy, a Twój brat mi nie robi śniadań, bu.
-To powiedz mu, że ma Ci zacząć robić śniadania, bo jak nie to go zaatakuję pazurami
-O dobre, zrobię tak
-Albo powiedz mu, że się obrazisz, nie będziesz się odzywała, nie dasz mu buziaka, zobaczysz jak to podziała
-Dobrze mówisz, zrobię tak-zaśmiała się- Dobra to jedz i jedź sobie gdzieś tam. Do zobaczenia za parę dni, baw się dobrze, a i ucałuj Justina.
-Okej, okej pa

*
-Co chiała AnnaLynne.?-zapytał Justin, głaszcząc mnie pod stołem, po kolanie
-Załatwiła mi tego fryzjera i kosmetyczkę, ale nie powiedziała mi na kiedy, ale ważne, że mam to z głowy
-To co możemy jechać.?-zapytał Kenny
-Możemy-odpowiedzieliśmy wszyscy jednocześnie

*
Zauważyłam, że wyjechaliśmy poza granicę miasta Los Angeles, aż zajechaliśmy do Calabasas.
-Shawty zasłoń oczy-powiedział Justin podając mi opaskę
-Idź mi z tym-zaśmiałam się-Nie będę psuć sobie makijażu, możesz mi zasłonić oczy rękoma, jak już tak bardzo chcesz
-No dobrze, dobrze-odpowiedział uśmiechając się.
Przysunął się bliżej mnie i ostrożnie zasłonił mi oczy.
Samochód zatrzymał się.
-Wysiadamy-oznajmił Kenny
-Nic nie widzę-zaczęłam narzekać
Usłyszałam, że ktoś otworzył drzwi od mojej strony.
-Daj mi ręce-powiedziała Ash
Wystawiłam dłonie i z jej pomocą wyszłam z pojazdu, a Justin dalej zasłaniał mi oczy.
-Gotowa.?-wyszeptał mi do ucha Justin i lekko mi je przygryzł
-Już się boję co za chwilę ujrzę, ale jestem gotowa
Justin powoli zaczął zdejmować dłonie z mojej twarzy.
Kilka razy pomrugałam by odzyskać ostrość wzroku.
Gdy już było dobrze, spojrzałam przed siebie, a tam.. WIELKI DOM.
-I jak podoba Ci się.?-zapytał Ryan
Odwróciłam się w stronę Justina.
Chwyciłam go za rękę i pociągnęłam na bok.
-To jest ta niespodzianka.?
-Tak-odpowiedział niemalże szeptem-Jesteś zła na mnie.?
-Nie, tylko zaskoczona.?
-Chcesz zobaczyć ten dom tam w środku.?-zapytał Justin przytulając mnie do siebie
-No chyba po to tu przyjechaliśmy-odpowiedziałam i pocałowałam go.
Musieliśmy chwilę poczekać na właściciela tego domu. Przywitaliśmy się z nim i wpuścił nas do środka.
-Dom składa się z 7 sypialni, 8 łazienek, 6 kominków, basenu oraz spa. Jest również garaż mieszczący 3 samochody.
-Podoba Ci się.?
-Mam być szczera.?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie oraz uśmiechnęłam się
-Ty zawsze jesteś szczera-zawtórował mi Justin
-Podoba mi się, choć uważam, że jest strasznie duży
-No wiesz piękna, nasze dzieci muszą mieć gdzie biegać-wyszeptał mi na ucho
-Głupi jesteś-zaśmiałam się
-I tak właściwie to ten dom już po części jest nasz, wpłaciłem już zaliczkę. Oczywiście jak nie chcesz tu zamieszkać to mi powiedz, to się wycofamy od kupna.
-Dalej przeraża mnie wielkość tego domu, ale chcę zamieszkać tu z Tobą. Skoro zdołałam zamieszkać w Niemczech to i tu dam radę.
Justin na moje słowa uśmiechnął się uroczo.
-Kiedy państwo planują się tu wprowadzić.?
-W kwietniu
-Mhm. Dobrze. Jeżeli państwo będą chcieli coś do tego czasu przeremontować to mogę polecić dobrą ekipę.
-Na pewno w sypialni wymienimy rolety, na mniej prześwitujące-powiedziałam z uśmiechem
-Prywatność.?
-To też, ale ja nie lubię spać jak jest jasno. Ja jestem niczym wampir nienawidzę jasności-odpowiedziałam, a Justin pokładał się ze śmiechu
Facet napisał nam swój numer konta bankowego, na który mieliśmy wpłacić resztę kwoty. Mam nadzieję, że będziecie państwo zadowoleni z zakupu.
-My również.
Wzięliśmy kopię umowy, którą podpisaliśmy oraz pożegnaliśmy się z nim i dołączyliśmy do reszty.
-I jak.?-zapytała Ashley
-Kupujemy go-odpowiedział Justin przytulając się do moich pleców i obejmując mnie dłońmi w pasie.
-A bym zapomniał-krzyknął pan, który sprzedawał nam dom- tu są plany tego domu, może się państwu przydadzą-powiedział i podał mi teczkę
-Dziękujemy
-To co wracamy.?
-Tak
Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w drogę powrotną.
-Zrobimy te zakupy i wrócimy do mnie, a później pojedziemy tam do tej restauracji dobra.?
-Okej
*
___________________________________

Odpowiem na jeden ciekawy wg mnie i jak mniemam dla was komentarz Demi Bieber "Przewidzialas moze jakies niespodzianki typu klotnia lub cos ?" no więc póki co jest super słodko i wogóle jak z resztą zauważyliście, ale mogę was "uszczęśliwić" planuję parę niespodzianek m.in kłótnię hahah :D to opowiadanie bez kłótni by nie istniało hahah :D Jeżeli jeszcze macie jakieś tego typu pytania to piszcie swobodnie tutaj w komentarzach bądź na asku, z chęcią odpowiem ;))

NN za tydzień <3

16 października 2012

R [24] części drugiej.

*
-O muszę zadzwonić do mamy żeby mi załatwiła fryzjera oraz kosmetyczkę-przypomniało mi się nagle
-Po co kosmetyczka.?-zapytał Justin przytulając się do mojego ramienia
-To pomysł AnnaLynne.
-A kiedy byś szła tam.?
-Nie wiem jeszcze
-Znowu się farbujesz.?-zapytał tym razem Ryan
-No muszę zafarbować odrosty
-A już myślałem, że zmieniasz kolor
-Nie.. lubię moje blond kłaki. A pozatym nawet jakbym chciała to Justin mi nie pozwoli
-Dokładnie-zaśmiał się Justin.
Przytuliłam do siebie bardziej Justina.
-To co dzisiaj robimy.?-zapytałam się
-Em..-zaczął Justin
-Dzisiaj może pooglądamy jakieś horrory, zamówimy pizzę, czyli jednym słowem leniuchowanie, a jutro..-dopowiedział Alfredo
-A jutro przyjeżdża dziewczyna Ryana i myśleliśmy, żeby pójść do jakiegoś klubu, ale to wieczorem, a tak w dzień to myślałem, żeby zdradzić Ci tą tajemnicę co mam dla Ciebie
-Kolejna tajemnica, ciekawa jestem co tym razem wymyśliłeś
-A ja jestem ciekaw jak zareagujesz
Napisałam na swoim telefonie "kiedy rozdajemy zaproszenia na ślub.?" i podałam go Justinowi. Ten odpisał "może dziś.?". Pokiwałam twierdząco głową.
W końcu dojechaliśmy na miejsce. Oczywiście znów Justin wziął za mnie bagaże.
-Ej jednak Ashley przyjeżdża dzisiaj-powiedział Ryan pokazując nam sms-a.
-To super, ale reszta planów zostaje bez zmian, dzisiaj leniuchowanie, a jutro wycieczka w pewne miejsce.
Justin zaprowadził mnie do naszego tymczasowego pokoju. Gdzie nie gdzie walały się po podłodze podkoszulki Justina.
-Jakoś w domu tak nie rozrzucasz ciuchów-zaśmiałam się
-Shh-powiedział po czym podszedł do mnie i przyparł mnie do jednej ze ścian, i zaczął całować moje usta, szyję.
Później z jego pomocą odszukałam odpowiednich zaproszeń (dla Alfredo, Kenny'ego, Ryan'a oraz jego dziewczyny Ashley).
-Justin, a może zadzwoń lub napisz do reszty tych osób co są zaproszonych na nasz ślub i umów się z nimi, i wszystkim wręczymy zaproszenia jednego dnia
-A wiesz, że masz rację, to poczekaj napiszę im sms-a.
I tak jak powiedział, tak też zrobił. I za chwilę tylko było słychać jak dostaje zwrotnego sms-a.
-Shawty, wszyscy potwierdzili-zaśmiał się Justin
-Okej, to dobrze, a co im napisałeś.?
-No jutro po tej niespodziance, czyli gdzieś koło 14 umówiłem nas z nimi w takiej jednej olbrzymiej restauracji
-Tylko, że nas będzie ok.90 osób no ale shh
-To zaraz zadzwonię tam do nich i zarezerwuję cały lokal
-Mhm
Obserwowałam jak Justin rozmawia z kimś z restauracji. Lubiłam na niego patrzeć. Szczególnie wtedy gdy "udaje", że jest skupiony.
-Już-oznajmił dumny z siebie po rozmowie
*
Siedzieliśmy wszyscy w salonie i czekaliśmy aż Ryan wróci z Ashley. W tym czasie Alfredo zaczął opowiadać przeróżne kawały, albo wraz z Justinem zaczęli się wydurniać.
W końcu przyjechali. Wszyscy wyszliśmy na zewnątrz.
Z samochodu wysiadła, niska (niższa ode mnie) blondynka. Przywitała się wpierw z chłopakami.
Justin objął mnie od tyłu, a głowę ułożył na moim ramieniu.
-A Ty pewnie jesteś narzeczoną Justina?
-Tak-odpowiedziałam, uśmiechając się
-Ashley-powiedziała dziewczyna i wystawiła dłoń
-Kasia
Weszliśmy z powrotem do domu. Chłopaki zajęli się graniem na konsoli, a my z Ashley poszłyśmy do kuchni i zaczęłyśmy rozmawiać.
-Jak długo znasz się z Justinem.?
-Ok. 5 lat
-Wow, i od tylu jesteście razem.?
-Nie, najpierw chodziliśmy ze sobą parę miesięcy, później mieliśmy 4-letnią przerwę, a teraz jesteśmy ponownie razem
-Studiujesz coś.?
-Niedawno skończyłam germanistykę
-W Atlancie czy w Niemczech.?
-W Niemczech. A Ty czym się zajmujesz.?
-Aktorstwem
-Czekaj.. Ty grasz w Pretty Little Liars, prawda.?
-Tak-zaśmiała się Ash- oglądasz.?
-Jak byłam na studiach to zdarzało mi się oglądać
-Pewnie nie podobało Ci się jak grałam
-Podobało mi się właśnie!
-Aww. Tak wracając do Ciebie i Justina to oglądałam na internecie jak on Ci się oświadczał,  i w chwili oglądania tego żałowałam, że nie widziałam tego na żywo. Postarał się chłopak.
-Oj tak. Chociaż w tamtej chwili nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Zupełnie się tego nie spodziewałam.
-Szczęściara z Ciebie.
-A Ty jak długo jesteś z Ryan'em.?
-2 lata
-Nie nudzisz się z nim-zaśmiałam się
-Przy nim się nie da nie nudzić to fakt
*
-Dziewczyny chodźcie do nas
-Oho stęsknili się za nami
-Spróbujmy ich zignorować, zobaczymy jak zareagują-wyszeptałam, a Ashley uniosła brew do góry i zaśmiała się cicho.
Nie minęły nawet 2 minuty, a do kuchni wparował Justin.
-Ej chodźcie do nas, będziemy oglądać "Niemożliwe"-powiedział i zaczął nas ciągnąć za ręcę.
Weszliśmy do jakiegoś pokoju, chyba pełniącego rolę "sali kinowej". Na ścianie wisiała wielka plazma.
Alfredo włączył odpowiedni kanał (MTV) i zaczęliśmy oglądać "Niemożliwe", program który prowadzi w MTV Rob Dyrdek - kolejny przyjaciel Justina.
Siedziałam między Ashley, a Justinem, który obejmował mnie.
*
Pod koniec jednego z odcinków, który oglądaliśmy była scena jak jakiś facet miał na suficie wielkiego pająka i czaił się na niego. I gdy próbował przygnieść go pudełkiem, ten pająk nagle na niego skoczył. Ja i Ashley same podskoczyłyśmy ze strachu i pisnęłyśmy, a chłopaki śmieli się z nas.
-Bardzo śmieszne-powiedziała Ashley
-Okropne to było, nienawidzę pająków, zawału bym dostała gdyby takie bydle znajdowało się na moim suficie-powiedziałam i aż ciarki mnie przeszły.
Justin próbował powstrzymywać śmiech, ale coś mu nie wychodziło.
-Nie śmiej się!-powiedziałam i wzięłam do ręki poduszkę, i zaczęłam nią bić Justina. A on starał się mnie łaskotać.
*
Parę godzin później
Tak jak planowaliśmy, zamówiliśmy na kolację pizzę, a następnie chłopcy wybrali jakiś horror.

*
Godzinę później
Tym razem nie skupiłam się na filmie, w głowie utworzył mi się mały haos.
Zaczęłam się stresować czy aby na pewno ze wszystkim zdążymy. No i jeszcze jutro mam poznać resztę znajomych Justina.
*
Pkt.widzenia Justina
W trakcie filmu nie słyszeliśmy pisków ani mojej narzeczonej, ani Ashley. Gdy tylko film się skończył zorientowaliśmy się, że dziewczyny zasnęły.
Lubiłem patrzeć jak ona śpi. Szczególnie teraz. Na ustach miała mały, delikatny uśmiech, kąciki ust lekko jej drgały. Alfredo spojrzał na zegarek - była 1 w nocy.
-Dobra idziemy spać, bo jutro musimy jechać tam do Calabasas
-O której wyjeżdżamy.?
-O 11 wyjedziemy na spokojnie
-Okej. A i o 14 zorganizowałem spotkanie w pewnej sprawie więc musimy się wyrobić
-A gdzie.?
Podałem chłopakom adres. Oczywiście chcieli wiedzieć co to za sprawa, ale nic im nie powiedziałem.
Wziąłem moją ukochaną ostrożnie na ręce i zaniosłem ją do naszego tymczasowego pokoju. Będąc w pokoju równie ostrożnie zdjąłem z niej spodnie, bluzkę, pozostawiając ją tylko w bieliźnie. Sam uczyniłem to samo i położyłem się koło niej uprzednio zgaszając światło. Ledwo tylko się położyłem, a ona już się przytuliła we mnie.
Przykryłem nas szczelnie kołdrą, i równie szybko zasnąłem.
*
________________________
Dzięki paru osobom, które dziś się upominały czy będzie R, przypomniałam sobie, że to dziś mam go dodać ahaha, także dziękuję @howbreathe i @PL_Belieber_A :3
Rozdział z deka krótki (chyba) xD ale kończą mi się zapasowe rozdziały, a co gorsza w ten weekend of course nie będę mieć czasu na pisanie ;O ale może w tygodniu i wogóle coś wyczaruję ahah xD

NN za tydzień.

9 października 2012

R [23] części drugiej.

                                                                                     *
Wzięłam z kuchni jeszcze tylko batoniki oraz colę i poszłam do pokoju Pattie.
Usiadłam na jej łóżku, wzięłam komputer na kolana.
Justin "położył" się na biurku (właściwie to wyglądało jakby zasnął przy nim).
-A Ty co już się tak za mną stęskniłeś, że nie mogłeś wytrzymać do wieczora.?
-Shh Shawty-zaśmiał się chłopak
-I jak tam fotograf i kamerzysta.?
-Możesz ich odhaczyć z naszej listy. A i mam jeszcze jedną, a właściwie dwie niespodzianki dla Ciebie.
-Jakie.?-zapytałam poprawiając się na łóżku i otwierając batonika
-Pojutrze już będziesz u mnie
-Pojutrze.? Czyli mam rozumieć, że już mi bilety zarezerwowałeś.?
-Tak skarbie.
-A co to za druga niespodzianka.?
-Tego Ci teraz nie mogę powiedzieć, przyjedziesz to się dowiesz. Mam nadzieję, że pomysł Ci się spodoba.
-Mam się zacząć bać.?
-Niee
-Aha czyli jednak tak-zaśmiałam się
Chwilę pogadaliśmy jeszcze tak o wszystkim i o niczym.
                                                                                 *
                                                                        Dzień wyjazdu
-Spakowałaś wszystko.?
-Wydaje mi się, że tak
-Jak czegoś zapomnisz, to najwyżej zadzwoń do mnie to Ci to zabiorę
-Okej dziękuję.
-A o której masz samolot.?
-Za 1,5 godziny
-To za godzinę wyjedziemy stąd. Pół godziny powinno starczyć.
-No powinno, tu jako takich korków nie ma
                                                                               *
                                                                    Godzinę później
Pożegnałam się z rodzeństwem Justina, Jeremy'm oraz dziadkami chłopaka, a następnie wraz z Pattie wsiadłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy na lotnisko.
Mimo, że nie widziałam się z Justinem zaledwie parę dni to bardzo się za nim stęskniłam. Najchętniej to już bym chciała być tam w Los Angeles, by móc przytulić się do mojego narzeczonego.
Pattie poczekała razem ze mną na samolot.
-Wspominałaś o wyjeździe do np. Nowego Jorku i tak myślę, że mogłybyśmy tam pojechać, bo może tam coś znajdę
-No nic przecież nam nie szkodzi, by tam pojechać, a kto wie może ten wyjazd by się nam opłacił
-No dokładnie, tylko że nie wiem jak "nasz" maruda to zniesie-zaśmiałam się
-Zawsze możemy go zabrać, ale jakoś będzie mu trzeba zorganizować czas
-Taa, ale to i tak mu nie przeszkodzi w tym, by do mnie wydzwaniać i mówić jak bardzo tęskni
-Ale wbrew pozorom to jego dzwonienie jest wam obojgu potrzebne
-Dokładnie, przynajmniej wiem, że mu na mnie zależy
Pattie się uśmiechnęła.
Później usłyszałyśmy, że samolot właśnie wylądował i zaczynają odprawiać ludzi.
-To do zobaczenia za parę dni-powiedziała Pattie przytulając się do mnie
-Paa
Odnalazłam bilety i paszport w torebce podręcznej i w miarę szybko i sprawnie przeszłam przez odprawę.
                                                                                  *
                                                                          Los Angeles
                                                                       Pkt.widzenia Justina
Za parę godzin miała przyjechać Kasia, a ja się denerwowałem jak mam jej powiedzieć o tej wyprowadzce.
-Bieber, o czym tak rozmyślasz.?
-Pewnie o przyjeździe ukochanej i o tym, że ma jej powiedzieć o nowym domu- Alfredo jak zwykle wiedział w czym "problem"
-Mhm-potwierdziłem krótko
-Na pewno musisz jej powiedzieć to wprost, ona nie lubi owijania w bawełnę-powiedział Ryan
-Tyle to wiem bez Ciebie-zaśmiałem się
-Nie przejmuj się aż tak, będzie dobrze. Najwyżej daj jej czas na przemyślenie tego-oznajmił tym razem Kenny
-Zawsze możemy jej pokazać ten dom
-W sumie dobry pomysł. Dobra będzie jak ma być.
                                                                                    *
Jak zwykle wyjechaliśmy z lekkim opóźnieniem. Ledwo dojechaliśmy na lotnisko, a ja wybiegłem z samochodu.
Spojrzałem na tablicę przylotów. Samolot w którym jest moja narzeczona właśnie wylądował.
Dostrzegłem ją jak odbierała swoją walizkę.
-Shawty!-wydarłem się i chwilę później tuliłem ją już w swoich ramionach.
Obkręciłem ją parę razy, a następnie wpiłem się łapczywie w jej wargi.
-Tęskniłem za Tobą-powiedziałem opierając czoło o jej
-Ja za Tobą też-i po tym słowach musnęła moje wargi
-Dobra idziemy, bo chłopaki czekają na parkingu
-Z kim przyjechałeś.?
-Z Ryan'em, Kenny'm i Alfredo.
Dziewczyna pokiwała głową.
Wziąłem od niej walizkę oraz przytuliłem ją do siebie i ruszyliśmy w stronę parkingu.
-To te buty co sobie kupiłaś w Toronto.?
-Tak-odpowiedziała i uśmiechnęła się promiennie
-Ładne-powiedziałem i odwzajemniłem uśmiech
-Mówiłam. Nawet Pattie żartuje, że jak się wyprowadzimy to musimy wybudować sobie dużą garderobę
Zastanawiałem się czy aby przypadkiem mama zbytnio się nie wygadała.
-Już myślałem, że będziesz musiała tu na mnie czekać parę minut-zmieniłem temat
-Czemu.?
-No bo za późno wyjechaliśmy z chłopakami
-A co takiego robiliście.?
-Graliśmy na konsoli-wyszczerzyłem się
-Głupek, no ale wyrobiliście się
                                                                       *
                                                            Pkt.widzenia Kasi
Doszliśmy do samochodu gdzie czekali już Ryan, Kenny ii kolejny przyjaciel Justina.
-Siema Blondyna-wydarł się Ryan
-Siema-przywitałam się z nimi
-Shawty-zaczął Justin po czym wziął mnie za rękę- To jest Alfredo Flores. A to jest moja narzeczona Kasia Momsen.
-Miło mi-powiedziałam po czym podałam rękę Alfredo.
Mimo, że dopiero go poznałam to już wydawał mi się miłym, sympatycznym kolesiem.
Zastanawiało mnie teraz gdzie się zatrzymamy.
-To co jedziemy do mnie, żeby Kasia mogła odpocząc po locie-powiedział Alfredo.
Kenny zabrał moją walizkę, a Justin poszedł otworzyć mi drzwi od samochodu.
                                                                        *
_____________________________________
Rozdział znów dedykuję @howbreathe, to tak z okazji zbliżających się jej urodzin ahahaha <3
Kocham ją i was wszystkich też <3
NN za tydzień :3 <3

2 października 2012

R [22] części drugiej.

                                               Rozdział dedykuję @howbreathe i @PL_Belieber_A <33 xx
                                                                 __________________
                                                                                *
Wyłączyłam się ze skype'a, ale nie wyłączyłam komputera. Odłożyłam go koło siebie i poszłam się myć.
Gdy wróciłam usiadłam jeszcze na chwilę do laptopa. Weszłam na twitter'a.
Dodałam parę tweetów, m.in. "Tęsknię","Jutro Toronto z @pattiemallette", poodpisywałam na parę tweetów Belieberek.
Weszłam ponownie w swoje 'mentions', a tam tweet od Justina "miałaś iść spać".
Czytając tego tweeta zaczęłam się po cichu śmiać.
Odpisałam mu "Shh, już idę. A i dzięki za rozśmieszenie mnie :D "
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź "Chciałbym usłyszeć teraz Twój śmiech.. Kocham Cię. "
Odpisałam "Ja Ciebie bardziej. Dobranoc. xoxo" i wyłączyłam komputer. Odłożyłam go na podłogę, zgasiłam światło.
Przez dobre parę godzin nie mogłam zasnąć. Zawsze w takich chwilach przytulałam się do mojego narzeczonego, on głaskał mnie po włosach i szeptał coś do ucha, a teraz..?
Musiało mi wystarczyć położenie się na jego poduszce, która pachniała nim, rozmyślanie o nim, o nas i dopiero wtedy udało mi się zasnąć.
                                                                            *
                                                                     Następnego dnia
Jak co rano pomagałam robić śniadanie. Pan Bruce pojechał na lotnisko po Pattie.
Zalewałam kubki z herbatą, gdy pod dom podjechał samochód.
Dostrzegłam w nim oczywiście Pattie, ale też Jeremy'iego i rodzeństwo Justina!
Wyszłyśmy z panią Diane przed dom.
-Jazmyn, Jaxon-krzyknęłam a "maluchy" podbiegły do mnie
Później przywitałam się z Jeremy'im i Pattie.
-Zobacz jakiego SMS-a wysłał mi wczoraj Justin-zaczęła Pattie i wyszukała na swoim telefonie ową wiadomość.
Brzmiała "Mamo, pilnuj moją Shawty, nie chcę żeby jej tzn. wam coś się stało. XX"
-Mówiłam mu, żeby się nie martwił-zaśmiałam się oddając Pattie telefon
                                                                              *
Po śniadaniu poszłam się odświerzyć.
-Jakby coś to Jeremy i dzieciaki jadą z nami do Toronto-oznajmiła mi Pattie wchodząc do pokoju
-Tak? O to fajnie
-I nie będziesz musiała prowadzić, Jeremy zgłosił się na naszego kierowcę
-No to jak Justin o tym usłyszy to będzie szczęśliwy-zaśmiałam się
-Gotowe już jesteście?-zapytał tym razem Jeremy
-Ja tak-powiedziałam biorąc do ręki torebkę
-Ja również
-No to idziemy

Pattie usiadła koło Jeremy'iego z przodu, a ja z Jazmyn i Jaxon'em z tyłu.
                                                                            *
                                                                       Toronto
Zaparkowaliśmy samochód i następnie udaliśmy się na poziom wyższy.
Wzięłam dzieciaki za rączki i ruszyliśmy do salonu sukien ślubnych.
Nawet tam nie miałam spokoju.
Wpierw ekspedientka zebrała miarę.
-Wie pani już jaką chce mieć sukienkę.?
-Tak, chciałabym żeby góra była z gorsetem,  w który będzie od razu wszyty biustonosz, a dół jakby puszczony luźno, ale żeby lekko mnie poszerzył w biodrach, na tyłku
-Gorset jakoś zdobiony.?
-Może być zdobiony haftami, albo jakimiś innymi ozdobnikami
-Mhm, jaką sumę Pani chce przeznaczyć na suknię.?
Tu akurat spojrzałam na Pattie, to ona robiła za zastępczynię moich rodziców, którzy mieli płacić za to.
-Cena narazie nie gra roli, ważne żeby ona się dobrze czuła
-Dobrze, to proszę chwilę zaczekać, ja przyniosę parę sukien. Ale zanim to, to może w jakim kolorze ma ona być.?
-Biała, albo kremowa
Ekspedientka pokiwała głową, a następnie wyszła do innego pomieszczenia, z którego parę minut później wyniosła 3 suknie.
Na pierwszy rzut oka, żadna jakoś specjalnie mnie nie urzekła, ale przymierzyłam je.
Pattie się śmiała z moich uwag tzn. marudziłam, że jedna ma brzydki gorset, druga brzydko się układa, trzecia wcale mi się nie podoba itp.
Podziękowałyśmy sprzedawczyni i wyszliśmy ze sklepu.
-Ja to chyba w życiu nie kupię sukni-zaśmiałam się
-Przesadzasz, mamy trochę czasu i przeszukamy w Atlancie sklepy, aż w końcu znajdziemy odpowiednią
-Mówisz trochę jak Justin
-Po kimś to ma-zaśmiała się kobieta
Jak zwykle, przechodząc podziwiałam wystawy sklepów, aż w oczy rzuciły mi się ładne buty na platformie i na obcasie.
Obcas miały natomiast wykończony ćwiekami.
-Nie za wysokie.?-zapytał Jeremy
-Są w sam raz-powiedziałam i weszłam do sklepu i od razu poprosiłam o swój rozmiar do przymierzenia.
Okazały się być idealne i długo się nie zastanawiałam, od razu je kupiłam.
-Jak się wyprowadzicie to chyba będziecie musieli sobie wybudować wielką garderobę, zarówno Ty jak i Justin macie masę butów
-No nie moja wina, że ja ubóstwiam buty na obcasie, one wręcz krzyczą do mnie "kup nas"-zaśmiałam się
-Skąd ja to znam-zawtórowała mi Pattie
Zaprosiłam wszystkich do lodziarni.
-A kogo bierzecie na świadków.?
-Tylko nie mówcie narazie im, bo póki co to jest tajemnica. Wybraliśmy Ryan'a Good'a i AnnaLynne. I tak sobie myślałam, żeby Jazzy i Zoey sypały kwiatkami, ryżem, a Jaxon żeby zaniósł obrączki.
-Przynajmniej je się czymś zajmie, nie będą rozrabiać.
-Dokładnie-potwierdził Jeremy
Chciałam zerknąć na godzinę w telefonie, ale nie zdążyłam gdyż dzwonił właśnie Justin.
                                                                          *
-Cześć Shawty
-Justin
-Moja mama już przyjechała.?
-Tak, przyjechał też Twój tata z Jazzy i Jaxonem, no i teraz jesteśmy w Toronto
-Ooo, Shawty miałaś mi napisać SMS-a.
-Oj no zapomniałam, a poza tym to nie ja kierowałam tylko Twój tata
-Tata.? A to dobrze. I co byłaś już oglądać jakieś suknie ślubne.?
-Byłam, nawet przymierzałam 3,ale żadna mi się nie podobała, były fuu
Justin zaśmiał mi się cicho do słuchawki
-No, ale z jednego zakupu jestem zadowolona
-Z jakiego.?Co kupiłaś.?
-Buty-powiedziałam dumnie
-Znowu buty krzyczały do Ciebie "kup nas"?-zaśmiał się chłopak
-Tak, ale no one były śliczne ii musiałam je mieć. Z resztą zobaczysz je jak przyjadę
-Oj Shawty, Shawty Głuptasie
-Cicho, Ty też lubisz kupować buty
-Ja.?Nie..skąd-zaczął Justin
-Nie, Ty tylko potrzebowałeś aż jednej walizki by pomieścić te wszystkie buty co ze sobą zabrałeś
-Shh bo się wyda-zaśmiał się
-Kotku, ale to, to wszyscy wiedzą
-No ej..
-Ja kończę, wieczorem wejdę na skype'a to pogadamy
-No dobrze Shawty, to baw się dobrze, do wieczora
-Dzięki, paa i do wieczora-powiedziałam i rozłączyłam się.
Zapłaciliśmy za lody, i poszliśmy jeszcze trochę pochodzić po sklepach.
Mijaliśmy co i rusz jakieś starsze osoby. Raz nawet usłyszałam, że jestem taka młoda, a już mam dwójkę dzieci.
Później zaczęłam się wygłupiać i nazywałam Jazzy i Jaxona moimi dziećmi.
-To co wracamy.?-zapytała Pattie
-Tak. Mam tylko nadzieję, że w Atlancie znajdę sukienkę, bo jak nie to będzie cienko.
-Zawsze możemy się wybrać do jakiegoś innego miasta np do Nowego Jorku
Uśmiechnęłam się delikatnie, chociaż zaczynałam mieć coraz większe obawy.
                                                                    *
                                                                Stratford
Pani Diane była zaskoczona, że "dość" szybko wróciliśmy z Toronto.
Postanowiłam wraz z Jaxonem i Jazzy iść do parku.
                                                                         *
                                                           Parę godzin później
                                                             Pkt.widzenia Pattie
Siedzieliśmy wszyscy w salonie. Nagle zaczął dzwonić czyjś telefon. Rozejrzeliśmy się po salonie i dostrzegliśmy, że Kasia zostawiła telefon. Dzwonił Justin więc pozwoliłam sobie go odebrać.
-Cześć synku
-Mama.? ee.. możesz dać mi Kasię.?
-Kasia wyszła z Twoim rodzeństwem na dwór i zapomniała zabrać telefon ze sobą. Coś jej przekazać.?
-Bu, a myślałem, że będę mógł z nią teraz porozmawiać na skype'ie. To przekaż jej jak wróci, żeby weszła na skype'a.
-Dobrze, przekażę jej. A jak idą sprawy organizacyjne.?
-DJ'a mamy, fotografa i kamerzystę również. No i chłopaki wpadli na jeszcze jeden pomysł, ale to hm, powiem Ci o nim w domu, w Atlancie.
-Ale się tajemniczy zrobiłeś
-Oj no bo to nie jest Sprawa na telefon, a poza tym nic nie jest w 100% pewne
-Justin..
-No dobra powiem Ci..
-Wiesz co czekaj, pogadamy na skype'ie
-Okej to czekam
Powiedziałam Jeremy'iemu, że jakby Kasia wróciła to by przekazał jej, że Justin wrócił. A ja poszłam do swojej sypialni, zakluczyłam drzwi i włączyłam laptopa.
-No to mów co to za sprawa
-Chłopaki znaleźli dom.
-No i co z tym domem.?
-No mi się on podoba, ale nie wiem czy Kasia będzie się chciała przeprowadzić do Calabasas.
-Ale Ci spieszno do wyprowadzki od matki-zaśmiałam się
-Oj mamo, jesteśmy dorośli więc musimy kiedyś się wyprowadzić.
-Wiem synku, rozumiem doskonale. A myślałeś nad tym, co będzie jeśli Kasia nie będzie chciała mieszkać w Calabasas  .?
-Myślałem
-I.?
-I jak się nie zgodzi, to poszukam innego domu, ale w Atlancie.
-A mówiłeś już o tym rodzicom Kasi?
-Ryan rozmawiał z panem Momsen'em
-I co on na to.?
-Generalnie powiedział, że podoba mu się pomysł. I powiedział, że z Kasią może nie być wcale takiego problemu, przecież już raz się wyprowadziła aż do Niemiec.
-A kiedy planujesz jej o tym powiedzieć.?
-Jak przyjedzie do mnie
-Mhm, a ten dom w jakim jest stanie.?
-To jest nowiutki dom, ewentualnie będzie parę rzeczy do poprawek.
-O chyba Kasia wróciła, to sobie porozmawiacie-powiedziałam i wyszłam z pokoju.
                                                                      *
                                                                      *
                                                        Pkt.widzenia Kasi
-O wróciłaś, Justin dzwonił na Twój telefon i mam nadzieje, że się nie obrazisz, ale odebrałam
-Dzwonił.? A mówił co chciał ode mnie.?
-Żebyś weszła na skype'a i z nim porozmawiała.
-A coś się stało.?
-Nie, no oprócz jego wielkiej tęsknoty za Tobą-zaśmiała się Pattie - Jak coś to idź do mnie do sypialni, przed chwilą rozmawiałam z nim jeszcze na skype'ie.
-Okej dzięki
                                                                      *
__________________________________
Nie wiem co mam wam napisać, ahaha xd także ograniczę się tylko do tego iż NN we wtorek/środę. xx