Wciąż nie mogłam uwierzyć, że tak szybko się pogodziliśmy.
Podniosłam ostrożnie głowę, myślałam, że mój wzrok napotka jego lecz.. Justin zasnął.
Na jego ustach widniał delikatny uśmiech. Wyglądał bardzo niewinnie.
Jego pełne usta kusiły mnie, bym złożyła na nich pocałunek.
Ostrożnie wstałam z podłogi. Justin coś wymruczał przez sen.
Posprzątałam po nas.
-Justin, wstań. Pójdziemy do Twojego pokoju-zaczęłam go budzić.
Otworzył zaspane oczy i niechętnie wstał.
Szłam przed nim.
W drodze do jego pokoju, on wtulił się w moje plecy.
-Przebierz się do spania, a ja zaraz przyjdę-powiedziałam, muskając jego usta.
*
Gdy wróciłam do pokoju, Justin leżał tak jak go zostawiłam.Pokręciłam głową i po cichu się zaśmiałam.
-Oj Justin, Justin.
Ostrożnie usiadłam na nim okrakiem.
Podciągnęłam bluzkę i po wielu trudach ściągnęłam ją.
Nachyliłam się nad nim i ucałowałam go w brzuch.
Następnie przesunęłam się i zaczęłam rozpinanie jego paska od spodni i ściągania ich z niego.
Zdjęłam mu buty i skarpetki.
Przykryłam go kołdrą.
Sama natomiast też ściągnęłam moje dresowe spodnie oraz bluzkę.
Poszłam do jego garderoby. Już wiem, o czym mówił.. było tu na prawdę wyjątkowo pusto, nawet zważając na to, że Justin sam ma dużo ubrań.
Wyciągnęłam jakiś jego T-Shirt i założyłam na siebie.
Położyłam się koło niego.
Pocałowałam go w kącik ust, tak żeby go tylko nie obudzić, wtuliłam się w niego i sama zasnęłam.
*
Następnego dnia
Obudziłam się dość wcześnie jak na mnie, była 8 rano.Następnego dnia
Justin też dalej spał.
Zaburczało mi w brzuchu.
I wtedy pomyślałam, że zrobię sobie i Justinowi śniadanie do łóżka.
Wyswobodziłam się spod jego umięśnionego ramienia i poszłam do łazienki.
Umyłam zęby, rozczesałam włosy i zeszłam na dół, zostawiając mojego śpiącego księcia w pokoju.
Rozmyślałam co zrobić do jedzenia.
Ledwo zbliżyłam się do kuchni jak drzwi frontowe się otworzyły, a w nich stanęła Pattie.
-Kasia?
-Hej Pattie-odpowiedziałam uśmiechając się nieśmiało, stałam przed moją przyszłą teściową ubrana tylko w bieliznę i bluzkę jej syna.
-Czyli.. pogodziliście się, czy mam jakieś deja vu.?-zażartowała Pattie
-Pogodziliśmy się, niby wczoraj przyszłam tylko po resztę swoich ciuchów..
-Oh, tak się cieszę!-powiedziała Pattie i przytuliła się do mnie
-Chcesz coś skarbie do jedzenia.?
-Chciałam coś zrobić Justinowi..no i sobie-zaśmiałam się
-To rozrób ciasto na naleśniki, a resztą ja się zajmę.
-Okej-odpowiedziałam i założyłam fartuch, i wraz z Pattie zaczęłam smażyć naleśniki.
*
Pkt.widzenia Justina
Obudziły mnie dochodzące z kuchni zapachy smażonych naleśników.Pkt.widzenia Justina
Rozejrzałem się po pokoju. Na podłodze leżały moje ciuchy, ale też.. Kasi.
Czyli została tutaj na noc.
Czułem się trochę głupio, pogodziłem się z nią i zamiast spędzić mile wieczór, to zasnąłem w trakcie.
Pamiętam jak przez mgłę to jak się mogłem tu znaleźć, ale żebym się rozbierał to wogóle tego nie pamiętam.
Umyłem szybko zęby, przeczesałem ręką włosy, które sterczały mi na wszystkie strony, ubrałem spodnie i popędziłem na dół.
Bałem się, że Kasia mogła już sobie pójść.
Parę jej ubrań zostało w szafie, więc miała w czym wyjść..
Wpadłem jak burza do kuchni, a tam.. MAMA Z MOJĄ NARZECZONĄ!
-O nasz śpioch wstał-powiedziała mama, a Kasia się odwróciła i uśmiechnęła w moją stronę.
-Hej-przywitałem się z nimi. Podszedłem do Kasi i wtuliłem się w jej plecy.
-Przypilnujesz naleśniki.? A ja skoczę do auta, bo zostawiłam tam zakupy, między innymi syrop klonowy dla Justina.
-Okej-odpowiedziała Kasia.
Gdy mama wyszła z kuchni, musnąłem Kasię w policzek.
-Chciałam Ci zrobić śniadanie do łóżka, ale nie wyszło, bo wstałeś.
-Aww, no przepraszam, ale te cudowne zapachy mnie wybudziły, no a pozatym musiałem coś sprawdzić.
-Co sprawdzić.?-zapytała zaciekawiona blondynka odwracając się twarzą do mnie
-Czy ciągle tu jesteś.
-Przecież wczoraj pisałeś sms-a do mojej mamy, że zostaję u Ciebie. Myślałeś, że jak zasnąłeś w trakcie filmu to sobie pójdę.?
-Tak..-wyszeptałem patrząc w jej śliczne oczy.
-A kto by Ciebie rozebrał, hm.?-wyszczerzyła się Kasia
-A to dlatego nie pamiętam tego, jak znalazły się moje ciuchy na podłodze
-Nawet nie wiesz, jak trudno było Ciebie rozebrać
-Było mnie obudzić.
-Justin.. jak Ciebie obudziłam w salonie i zaprowadziłam do pokoju, powiedziałam Ci, żebyś się przebrał do spania, poszłam jeszcze na chwilę do kuchni się napić, wracam, a Ty śpisz w ubraniach.
-Nie pamiętam nawet tego jak to mówiłaś
-Bo byłeś tak zaspany, że ledwo kontaktowałeś, ale ok, rozebrałam Cię jakoś.
-Mrauu. Idziemy po śniadaniu po te Twoje rzeczy.?
-Możemy iść, a później po obrączki, czy odkładamy to na później.?
-Lepiej załatwić to teraz, no chyba, że masz inne plany-powiedziałem ruszając brwiami
-Mam plan, ale to dopiero na wieczór.
-Uu, jaki.?
-Niedaleko centrum jest klub, i dzisiaj robią jakąś tam imprezę.
-Chcesz tam iść.?
-Z Tobą tak, bez Ciebie nie
-No to idziemy wieczorem do klubu
______________________________
Obiecałam i jest R w Wigilię :D
Nie podoba mi się, ale to norma, nie przejmujcie się.
Chyba na prawdę skrócę to opowiadanie, nie umiem pisać już :(
Nie podoba mi się, ale to norma, nie przejmujcie się.
Chyba na prawdę skrócę to opowiadanie, nie umiem pisać już :(
NN w niedzielę, albo w Sylwestra.
Wesołych świąt, Biebera pod choinką, masę prezentów <3
#MuchLove
#MerryChristmas .
Czekam na nn!!! Wesołych świąt!!!!
OdpowiedzUsuńRozdział genialny.!;3
OdpowiedzUsuńTobie również wesołych świąt, spełnienia marzeń i ogólnie wszystkiego co najlepsze.<3
awww, jak słodko <3 dobrze, że się pogodzili i znów są razem. haha, ale tak rozbierać juju, to trzeba mieć ubaw :D czekam na następny :*
OdpowiedzUsuńZgadzam się z petitek. szkoda że taki krótki , ale i tak go uwielbiam. ;)
OdpowiedzUsuńRozdzial bardzo fajny! :) Nie skracaj tego opowiadania, bo jest swietne i dobrze sie to czyta i jest ciekawe przede wszystkim! :D Pozdrawiam :* Kaite.
OdpowiedzUsuń