13 sierpnia 2013

R [45] części drugiej.

*
Cancún
Pkt.widzenia Justina
Była godzina 9 rano.
Przed chwilą zostaliśmy poinformowani, że będziemy lądować.
Obok mnie na fotelu spała moja żona.
Zacząłem ją budzić.
- Skarbie wstawaj, zaraz będziemy na miejscu - wyszeptałem jej do ucha i pocałowałem w policzek.
Kasia zaczęła się przeciągać i wyszeptała tylko krótkie "mhm" i spała dalej.
- Shawty.. - zaśmiałem się - to może wyniosę Cię na rękach co Ty na to?
- Nie, nie trzeba. Zaraz się obudzę - odpowiedziała niewyraźnym, zaspanym głosem.
Po 15 minutach wysiadaliśmy już z naszego prywatnego samolotu.
- Spać..
- Przespałaś cały lot i jeszcze chcesz skarbie spać? - zapytałem, a ona się uśmiechnęła i pokiwała twierdząco głową.
- Będziemy mieli czas na spanie, ale później - wyszeptałem jej tajemniczo do ucha, a ona lekko się zarumieniła.
*
Pkt.widzenia Kasi
- Dlaczego wybrałeś akurat Cancún? - zapytałam, gdy już siedzieliśmy w taksówce.
- Biuro podróży polecało mi to miejsce, przeglądałem mnóstwo prospektów i po prostu wydało mi się być idealnym miejscem dla nas na spędzenie naszego miesiąca miodowego.
Przytuliłam się do niego i dalej w milczeniu kontynuowaliśmy podróż taksówką do hotelu.
*
- To nasz hotel.? - zapytałam po paru minutach, gdy taksówka zaczęła podjeżdzać pod jeden z najbardziej luksusowych hoteli jakie widziałam.
- Tak - przeciągnął i uśmiechnął się nieśmiało
- Ładny, ale znowu.. - i nie dane mi było dokończyć, bo Justin zasłonił mi usta dłonią.
- Shh
Odsunęłam jego dłoń z moich ust.
- Jesteś niemożliwy. Wiesz, że jeżeli o mnie chodzi to moglibyśmy tu spać nawet w namiotach.
- Wiem, ale nasz miesiąc miodowy ma być dopracowany we wszystkich aspektach, szczegółach.
- No dobrze, dobrze - odpowiedziałam wywracając oczami oraz przytulając się do niego.
Staliśmy tak dobre parę minut.
- Podoba Ci się tu?
- Bardzo. Dziękuję, że wybrałeś to miejsce.
- Dla Ciebie wszystko - odpowiedział
- Idziemy pozwiedzać okolicę.?
- Tak - powiedziałam i musnęłam go w usta.
Standardowo Justin pogłębił pocałunek.
- Ciekawa jestem czy paparazzi się tu pojawią
- Mam nadzieję, że nie. Chce ten czas spędzić tylko i wyłącznie z Tobą, a nie z Tobą i paparazzi. A poza tym ta plaża jest prywatna, należy do hotelu i zamawiając tu apartament powiedziałem od razu czego oczekujemy.
- Faktycznie zadbałeś o szczegóły
- Starałem się. Chce żebyśmy obydwoje mieli stąd najlepsze wspomnienia.
- I będziemy mieć.
Justin chwycił mnie za dłoń i zaczął ciągnąć w stronę hotelu.
Zameldowaliśmy się, boy hotelowy zabrał nasze bagaże.
- Nie idziemy do pokoju? - zapytałam po tym jak Justin zaczął mnie wyprowdzać tym razem innym wyjściem.
- Nie. Mam inną niespodziankę.
- Jaką?
- Cierpliwości. Pamiętasz jak po zaręczynach powiedziałaś mi, że od tego czasu polubisz niespodzianki?
- Pamiętam, ale no..
- Zakryje Ci oczy okej?
- Okej, tylko masz mnie tak poprowadzić żebym się nie przewróciła.
- Obiecuję, że dotrzesz tam bez żadnych przeszkód, wypadków. Zaufaj mi.
- Ufam Ci. A teraz się pospiesz bo się rozmyślę.
- Już, już - zaśmiał się i pocałował mnie w policzek oraz kącik ust.
Zakrył mi oczy swoimi dłońmi, ja natomiast przykryłam je swoimi by czuć się bezpieczniej.
Nagle zamiast chodnika jaki był wokół hotelu zaczynał się piach.
- Gdzie Ty mnie prowadzisz? Już się mnie chcesz pozbyć? - zażartowałam.
- Nie. Skądże. Zobaczysz. Już jesteśmy prawie na miejscu.
I faktycznie parę kroków później Justin się zatrzymał i zabrał dłonie.
Zamrugałam parę razy by odzyskać otrość widzenia.
Przede mną rozciągała się plaża. Ale mój wzrok przykuwał teraz okrągły stolik, a wokół niego koło usypane z płatków kwiatów a dokładniej czerwonych róż. Na stoliku stało wiaderko, w którym chłodził się szampan.
Z wrażenia aż odebrało mi mowę.
Nigdy nikt tak nie starał się dla mnie jak właśnie Justin.
Czy ten mężczyzna przestanie mnie kiedyś zaskakiwać?
- I jak?
- Wow. Jest ślicznie. Nawet nie wiem co Ci odpowiedzieć. Dziękuję - wyszeptałam i przytuliłam się do Justina. Ze wzruszenia aż się popłakałam.
- Ej, nie płacz kochanie.
- Czuję się mega szczęściarą, że mam takiego cudownego męża. Dziś jest znów dzień dziękowania Justinowi - zaśmiałam się pomimo łez.
- A ja mam najcudowniejszą żonę, dla której zrobię naprawdę wszystko. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też kocham Justin, nawet nie wiesz jak bardzo.
Odcchyliłam głowę lekko do tyłu i swoimi ustami odszukałam jego wargi.
Nasz pocałunek był namiętny, czuły. Każde z nas poprzez pocałunek chciało przekazać swojej drugiej połówce całą swoją miłość, szczęście i wiele innych emocji.
- Masz ochotę zjeść ze mną kolację na plaży przy zachodzącym słońcu?
- Oczywiście, że mam ochotę.;
Justin odsunął dla mnie krzesełko jak przystało na gentlemana.
- Szampana?
- Poproszę.
Wznieśliśmy toast, a zaraz po nim dwóch kelnerów przyniosło nasz posiłek, pozapalali świece.
Gdy zjedliśmy Justin zaproponował spacer po plaży.
Wtuliłam się w jego bok i tak spacerowaliśmy.
Od czasu do czasu przystając by się pocałować.
- Nawet nie wiesz jaki jestem szczęśliwy od dnia kiedy dałaś mi kolejną szansę, wybaczyłaś mi to co zrobiłem, że zgodziłaś się zostać moją żoną. Po całym naszym zerwaniu ciągle byłaś osobą, o której myślałem, śniłem, tęskniłem, ale bałem się, że nigdy więcej już nie zobaczę jak się uśmiechasz chociażby - zaczął mi szeptać do ucha i mocno wtulając się we mnie.
- To ja jestem najszczęśliwsza ponieważ mam tak wspaniałego męża. Wiesz, że i mi było trudno po naszym rozstaniu, ale najważniejsze, że już jesteśmy razem i nic nas nie rozłączy. Dzięki Tobie poczułam jak to jest być kochaną przez kogoś innego niż własni rodzice. Gdyby wtedy Twój tata nas wtedy nie wysłał do tego kina, gdyby nnie wróciły dawne uczucia.. Byłabym teraz w związku z kimś kogo nie dażę żadnym uczuciem..
- Trudno mi było zyskać Twoje zaufanie, a przede wszystkim odwzajemnienie moich uczuć, ale po tych wszystkich wzlotach, upadkach wiem, że było warto.
- Taaa, nie ma to jak zakochać się w takiej okropnej dziewczynie jak ja - zaśmiałam się
- Nie byłaś okropna jeśli już to bardzo zamknięta w sobie, uparta
- A to wszystko przez beznadziejne zauroczenie oraz zły kontakt z ojcem - odpowiedziałam ze smutkiem w głosie
- Ale to wszystko już za Tobą. Pogodziłaś się z tatą, jest coraz lepiej. Wiesz jak ślicznie wyglądałaś gdy tata prowadził Cię do ołtarza?
- Pogodziłam się z nim dzięki tamtej pamiętnej sytuacji, ale też dzięki Tobie i Pattie. Nigdy nie mogłam sobie wyobrazić tego, że tata poprowadzi mnie do ołtarza, że jeszcze kiedyś przytulę się do niego, powiem mu, że go kocham.. Pomimo, że miałam jakieś obawy to w głębi siebie byłam szczęśliwa z powodu obecności taty.
Justin pocałował mnie w skroń i chwilę staliśmy przytuleni do siebie.
- Kocham Cię mała - wyszeptał
- Ja Ciebie też kocham - odpowiedziałam po czym przycisnęłam swoje wargi do skóry na jego szyi.
- Wracamy?
- Do hotelu czy ?
- Do hotelu skarbie
- Mhm.
*
Odebraliśmy z recepcji klucz od naszego apartamentu i ruszyliśmy w kierunku wind.
Pokój znajdował się na 13 piętrze.
Ledwo doszliśmy do drzwi pokoju, gdy Justin poprosił mnie bym zamknęła oczy. Zrobiłam to, a on szybko otworzył drzwi.
Myślałam, że złapie mnie pod ramię i zaprowadzi do środka, a on nagle wziął mnie na ręce, a drzwi zamknął za nami kopnięciem.
- Teraz możesz otworzyć oczy.
Otworzyłam je, a moim oczom ukazało się jedno z pomieszczeń. Na jego środku stało wielkie łoże dwuosobowe, na nim rozsypane płatki róż, z resztą po całym pokoju ich było porozrzucanych wiele. Na stolikach nocnych paliły się świece - jedyne źródło światła teraz w pokoju.
- Yay. Wow - to były jedyne słowa, które byłam w stanie wydusić z siebie pod wpływem szoku - ale tego pozytywnego.
- Na prawdę dopracowałeś wszystkie szczegóły - powiedziałam rozglądając się dookoła
- W żadnych marzeniach, snach czy też przypuszczeniach nie sądziłam, że moja podróż poślubna i te wszystkie aspekty będą tak wyglądać. Tak..cudownie. Dziękuję - dopowiedziałam i zaczęłam całować chłopaka po policzkach i ustach.
Justin postawił mnie na równe nogi, po czym przyciągnął mnie do siebie, chwycił moją twarz w swoje dłonie i wpił się mi w wargi.
Między nami zaczęło wytwarzać się pożądanie, namiętność.
Moje ręce spoczęły w jego włosach, ciągnąc je delikatnie od czasu do czasu. Natomiast jego dłonie zsuwały się powoli od szyi poprzez ramiona, piersi, talię, biodra aż do pośladków.
Zaczęłam rozpinać jego koszulę. Guzik za guzikiem. W końcu koszula leżała gdzieś na podłodze.
On nie był mi dłużny i po wcześniejszym obróceniu mnie do siebie tyłem zaczął rozpinać moją sukienkę. Za pewno Justin spodziewał się pod nią zwykłego stanika i majtek, ale ja na ten wieczór, noc miałam na sobie idealnie dopasowany gorset w kolorze sukienki, ale bez zbędnych ozdobników by się nie odznaczały na niej, a do tego mocno wykrojone, opinające się majtki. A żeby było ciekawiej miałam też na sobie pończochy z podwiązkami.
Gdy sukienka dołączyła do koszuli Justina obróciłam się do niego z powrotem.
Spojrzałam głęboko w jego oczy pełne pożądania, fascynacji, dumy.
Chłopak pociągnął mnie tak, że zostałam przytwierdzona do ściany plecami.
- Wcześniej mówiłem Ci już, że ślicznie wyglądasz, ale teraz wyglądasz cholernie pociągająco i seksownie - powiedział nie mogąc z deka skupić wzroku na choćby jednej mojej części ciała.
Przygryzłam wargę, którą chwilę później uwolnił Justin.
Dokończyliśmy swoje zadanie czyli rozbieranie. Najwięcej kłopotu Justin miał przy gorsecie i podwiązkach, ale wspólnymi siłami poradiliśmy sobie z nimi. Następnie Justin po raz kolejny podniósł mnie tym razem za uda, tak bym oplotła go nogami w pasie.
Chłopak odsunął kołdrę i ostrożnie ułożył mnie na łożu sam układając się na mnie.
Obdarowywał moje ciało łapczywymi pocałunkami.
Usta, kości policzkowe, broda, szyja, piersi oraz brzuch.
Jego dłonie krążyły po biodrach i pośladkach, delikatnie je ściskając.
Zaczęliśmy się kochać wśród płatków róż, w świetle świec.
Cudownie zatraceni jedynie w sobie. Nic innego się nie liczyło teraz. Tylko my. Ja i mój mąż. Mój Justin.

***

W trakcie pobytu w Cancún dopracowywałam mój prezent ślubny dla Justina, czyli jego własne studio w naszym nowym  domu w Calabasas. Wczoraj Ryan zadzwonił, że prace się zakończyły a dowodem na to były porobione zdjęcia.
Justin niczego się nie domyśla. Dzięki Bogu! Nie tylko on ma prawo do robienia niespodzianek.
A co do naszego małżeństwa - niemalże każdy dzień spędzamy w swoim towarzystwie. Justin idealnie wypełnia mi czas. A to spacer po plaży, oceanarium, pływanie z delfinami, a nawet nauka tańca!
Dowiedzieliśmy się również o przeprowadzce naszych bliskich. Nasi rodzice mieli zamieszkać w domku jednorodzinnym tzw. bliźniaku - jedną część domu mieli zająć moi rodzice z Zoèy, a drugą Pattie. Dom  znajdował się 3,5h drogi od nas. Natomiast mój brat - Łukasz - wraz z moją przyjaciółką, a jego dziewczyną AnnaLynne wykupili mieszkanie w Los Angeles, czyli jeszcze bliżej nas!
Rodzice mieli się przeprowadzać do swojego nowego domu dopiero w październiku, a Łukasz i AnnaLynne - dwa miesiące po nas.
***
5 tygodni później.
Ostatni tydzień podróży poślubnej - Bahamy.
Pkt.widzenia Justina.
Na dziś zaplanowałem dla mnie i mojej ukochanej jazdę skuterami wodnymi.
Rano, gdy Kasia jeszcze spała wyszedłem, by dogadać szczegóły z właścicielem skuterów, a po drodze chciałem kupić coś dla nas na śniadanie.
Gdy wróciłem Kasia już nie spała, nie było jej ani w sypialni, ani w salonie.
- Wróciłem! I przyniosłem nam śniadanie! - krzyknąłem tak by usłyszała mnie w łazience.
Jednak nie odpowiedziała mi nic. Zacząłem jeść bez niej.
- Kasia?
I znowu odpowiedziała mi cisza.
Wstałem od stołu i ruszyłem do łazienki.
Nacisnąłem klamkę. Otwarte. I wtedy doznałem szoku..
Kasia leżała blada, nieprzytomna jeszcze w piżamie na zimnych kafelkach.
- Skarbie! - zacząłem ją lekko klepać po policzkach uprzednio sprawdzając jej puls.
Wyciągnąłem szybko telefon i drżącymi dłońmi wykręciłem numer do recepcji naszego hotelu by podstawili szybko auto, które wynająłem na czas pobytu tu na Bahamach.
Wziąłem ostrożnie moją żonę na ręce i jak najszybciej opuściłem pokój.
*
Na pogotowiu musiałem czekać ponieważ musieli Kasi porobić jakieś badania. Nie byłem w stanie usiedzieć. Krążyłem więc po korytarzu. Czułem się jak wtedy po wypadku samochodowym Kasi. Wtedy mogłem ją stracić. A jak będzie teraz? Nie! Ona musi żyć! Przecież mieliśmy tyle wspólnych planów! - Nie możesz mnie zostawić maleńka, jesteś mi potrzebna. Kocham Cię - moje myśli nie dawały mi spokoju.
Przybity kucnąłem przy ścianie, schowałem twarz w dłonie i pozwoliłem swoim łzom swobodnie spływać mi po policzkach.
- Panie Bieber? - usłyszałem głos lekarki, która się zajęła Kasią.
- Tak. Co z moją żoną? - zapytałem ocierając łzy i wstając.
- Udało nam się przywrócić jej przytomność.
- Ale dlaczego ona wogóle ją straciła?
- Zaraz panu, a właściwie państwu powiem. Zapraszam do żony.
Poszedłem za lekarką do sali gdzie leżała Kasia.
- Justin- wyszeptała, ale tak bym ją usłyszał.
Podbiegłem do niej, a ta wyciągnęła ręce i wtuliłem się w nią, a w myślach dziękując Bogu, że żyje.
- Jak się czujesz?
- Boli mnie głowa, a poza tym co ja tu robię?
- Zemdlała pani, a pański mąż przywiózł panią do nas.
- Oh. Ale wszystko ze mną w porządku, prawda? - zapytała Kasia mając wielkie oczy ze strachu.
- Gdy była pani nieprzytomna zrobiłam za zgodą pani męża serię badań. I mam już wyniki, z których wynika, że jest pani w ciąży.

***

Przepraszam, że tak długo kazałam wam czekać na rozdział, ale miałam mnóstwo kłopotów i w szkole i w domu :s a poza tym dopiero wczoraj w nocy zdołałam coś z sensem napisać, a właściwie dokończyć to co zaczęłam. Następny rozdział też mam już napisany, ale nie wiem kiedy go opublikuję. Postaram się zakończyć opowiadanie tak jak przystało, czyli rezygnuję z otwartego końca :)  mam nadzieje, że komuś spodoba się to co napisałam :) Do następnego! :*  |  K.

Ps. Jeżeli kogoś nie poinformowałam  o rozdziale, albo zmienił @ na twitterze to niech do mnie napisze na mojego Twitter'a . xx.

9 komentarzy:

  1. Wow czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudo. Oby następny pojawił się szybciej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow świetne.z niecierpliwością czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG zajebiste <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Długo czekałam na ten rozdział,ale się opłacało !! Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  6. Nareszcie !! Kocham Cie <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Opłacało się czekać, bd dziecko ! <3 Czekam na następny ;D

    OdpowiedzUsuń