*
Dwa dni później
Wieczór kawalerski Justina
Podczas gdy Justin się kąpał, ja prasowałam mu ubrania, które wybrał niespełna godzinę temu.Dwa dni później
Wieczór kawalerski Justina
Do mnie miała przyjść AnnaLynne i Caitlin, a Pattie wybierała się do moich rodziców.
W między czasie zadzwoniła do mnie właśnie AnnaLynne.
- Hej, to o której mamy przyjechać do Ciebie z Caitlin.?
- Hej, może o 20.? I to ja po was przyjadę, bo będę niedaleko.
- Odwozisz Justina.?
- Tak
- No okej, to jak będziesz przed domem, albo dojeżdżała to zadzwoń
- Dobra, do zobaczenia
- Do zobaczenia
Justin wyszedł z łazienki w samych bokserkach.
- Na łóżku masz już uprasowane ubranie - powiedziałam składając deskę do prasowania.
- Dzięki Shawty, jesteś kochana - odpowiedział i pocałował mnie w policzek - Umówiłaś się z dziewczynami.?
- Tak, najpierw odwiozę Ciebie, a później jadę po dziewczyny i wracamy tutaj
- Przynajmniej nie będziesz się nudzić beze mnie
Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.
Podszedł do mnie i przytulił się.
- Kocham Cię maleńka
- Ja Ciebie też, a teraz idź się szykuj
- Zdążę, teraz czas na pieszczoty - odpowiedział i zaśmiał mi się do ucha
- Justin..
- Tak.?
- Ty też trochę boisz się dnia naszego ślubu, czy to tylko znów moje chore obawy.?
Justin chwycił moją dłoń, a później pociągnął w stronę łóżka. Usiadłam mu na kolanach.
- Też się denerwuję tak samo jak Ty. To jest dla nas obojga bardzo ważny dzień, krok w naszym życiu. Zapytaj się swojej mamy czy się denerwowała, a jeżeli tak to jak sobie radziła.
- Pytałam już, też się denerwowała.
- Będzie dobrze, jakoś jak miałaś wyjść za Bryan'a to..
- Przestań. Owszem nie stresowałam się aż tak, ale to tylko dlatego, że różnica między wami jest taka, że Ciebie kocham, a jego nie. I prosiłam Cię już tyle razy, żebyś się nie porównywał do niego. Jesteś dużo lepszy od niego! Mimo, że się stresuję, to wiem, że warto.
- Wiem, przepraszam. Jak tylko pomyślę o tym wszystkim co się wydarzyło w naszym życiu.. tyle razy mogłem Ciebie stracić..
- Ja to ciągle nie mogę przestać się zadziwiać temu, że chciałam żebyś mnie znienawidził, a tymczasem los nas przyciągał do siebie, a dziś wręcz nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie, a tamte 4 lata były jednymi z najgorszych lat, wielokrotnie chciałam rzucić studia, wszystko i tu wrócić, do Ciebie.
- Życie bywa nie przewidywalne. I oboje wiemy, dlaczego chciałaś, żebym Cię znienawidził. I tak jak Ci powtarzałem, im bardziej mnie odpychałaś od siebie tym bardziej mnie ciągnęło do Ciebie. Byłem o Ciebie zazdrosny, chciałem żebyś w końcu dostrzegła we mnie coś innego oprócz tej przyjaźni.
- I się udało - wyszeptałam łamiącym się głosem
- Nie płacz skarbie - od razu zareagował Justin i objął mnie mocno.
- Pojutrze zaczniemy powoli się pakować. Tak, żeby pod naszą nieobecność Ryan i ekipa mogli to wszystko zawieźć do naszego nowego domu.
- Mhm, dobrze.
- Masz jeszcze jakieś rzeczy u rodziców.?
- No coś tam jeszcze mam u rodziców w garażu.
- To musimy pamiętać, żeby to zabrać.
- Dzisiaj będziemy się widzieć z moim tatą i bratem, to im powiem, żeby przygotowali te rzeczy i jutro po nie pójdę.
- Pójdziemy chciałaś skarbie powiedzieć, sama nie będziesz tego dźwigać
- Nie jestem w ciąży więc mogę.
- Uparciuchu, ale po to tu jestem żeby niezależnie od Twojego stanu Ci pomagać.
- Dobrze, dobrze niech Ci będzie.
- Ok, to teraz przepraszam, idę się szykować i zaraz będziemy mogli jechać.
- To czekam na dole.
- Okej, i zadzwoń do swojego taty i brata.
- A mam po was przyjeżdżać.?
- Wrócimy Shawty taksówką
- Przecież to nie problem
- To umówmy się tak, że jak będziesz w stanie, że tak to powiem to przyjedziesz po nas, a jak nie to napiszesz mi sms-a i wrócimy wtedy taksówką, dobrze.?
- Okej - odpowiedziałam i musnęłam jego wargi
*
Czekałam na Justina pół godziny. - To możemy już jechać.?
- Tak.
Wzięłam moją torebkę, gdzie miałam klucze od domu i samochodu, dokumenty oraz telefon. Justin pożegnał się z mamą i wyszliśmy.
- Daj mi kluczyki, ja poprowadzę
Wygrzebałam je z torebki i mu podałam.
W między czasie przyszli do nas mój tata i brat.
Wsiedliśmy do samochodu.
- Tato, w garażu i też w pokoju zostawiłam swoje rzeczy i jakbyście mogli to przygotowalibyście je, a my byśmy po nie przyszli jutro, albo pojutrze.?
- Nie ma sprawy, zaraz napiszę Twojej mamie.
- Dziękuję.
- A wy laski co będziecie robić pod naszą nieobecność.? - zapytał mój brat
- Wyrywać facetów, wiesz - zażartowałam, a Justin spojrzał na mnie w lusterku i też się lekko uśmiechnął, a właściwie powstrzymywał śmiech - A tak serio to, to będzie takie piżama party.
- To może później do was dołączymy, co nie Justin.?
- Wy to macie się bawić w klubie, nie chcemy was.
- Uuuu..
*
Pod klubem zebrało się trochę osób, które ewidentnie chciały się dostać do środka, ale ochrona ich nie wpuszczała.Justin zatrzymał się przed klubem. Wysiadłam, by zamienić się z nim miejscami.
Tata i mój brat weszli do środka.
- Jak będziecie się zbierać do domu to napisz mi to przyjadę.
- Dobrze Shawty
- Baw się dobrze
- Postaram się - wyszczerzył się, a następnie przyciągnął mnie do siebie i bez żadnego ostrzeżenia pocałował mnie.
Pocałunek z sekundy na sekundę robił się czulszy, namiętniejszy.
- Kocham Cię Shawty, jedź tylko ostrożnie i Ty też się dobrze baw
- Ja Ciebie bardziej kocham.
Pożegnaliśmy się jeszcze jednym pocałunkiem.
___________________________
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam, że tak długo nie było rozdziału, ale no na prawdę nie umiem już pisać :C postaram się dokończyć w miarę możliwości jak najszybciej to opo.. :C o ile wogóle jeszcze ktoś chce to czytać :C
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam, że tak długo nie było rozdziału, ale no na prawdę nie umiem już pisać :C postaram się dokończyć w miarę możliwości jak najszybciej to opo.. :C o ile wogóle jeszcze ktoś chce to czytać :C
boję się, że justin coś odwali na wieczorze kawalerskim, ale wierzę w niego :D czekam na następny <3
OdpowiedzUsuńZajebisty rozdzial!!Czekam na nn<3Nie wyobrażam sobie życia bez tego bloga :D
OdpowiedzUsuńMysle ze Justin zrobi cos zlego na tym wieczorze kawalerskim. Nie konch tego opowiadania tak szybko, kocham je, nie moge bez niego zyc. <3 Jak najszybciej mozesz dodawaj nowy rozdzial. ;)
OdpowiedzUsuń@justysia20003
CHCE,CHCE,CHCE! <3
OdpowiedzUsuń@kejti34
Rozdział bardzo fajny :) Nie kończ tak szybko tego opowiadania, proszę! :* Pozdrawiam <3 Kaite.
OdpowiedzUsuńJa czytam!!!! Jest świetny czekam na nn!!!
OdpowiedzUsuńumiesz czytac. i bede to powtarzac caly czas.
OdpowiedzUsuńczekam z niecierpliwoscia na nowy ;)
pozdr, nothing.
Nie mogę się doczekać następnego. Mam nadzieje że nie bd musieli tak długo czekać. ;)
OdpowiedzUsuń