18 maja 2013

R [44] części drugiej

*
Moment przysięgi, wkładania obrączek
Ryan wziął od Jaxona obrączki, i oddał je proboszczowi.
Następnie znów zwrócił się w moją stronę.
Chwyciłam ostrożnie, drżącymi palcami obrączkę Justina.
Wcześniej uzgodniliśmy, że złożymy specjalnie przez siebie przygotowane przysięgi małżeńskie, żeby nie korzystać z tych pustych gotowców.
- "Ślubuję Ci być wierną partnerką w zdrowiu i chorobie, stać przy Twym boku w dobrych czasach i tych złych, dzielić z Tobą radość, ale i smutek. Obiecuję bezwarunkowo Cię kochać, wspierać Cię w twych dążeniach i marzeniach, darzyć Cię szacunkiem, śmiać się z Tobą i płakać, dzielić swoje nadzieje i marzenia i przynosić pociechę, gdy zajdzie taka potrzeba. I miłować Cię do końca swoich dni"* - powiedziałam, patrząc Justinowi prosto w jego oczy i nałożyłam na jego palec obrączkę.
Justin wziął do ręki moją obrączkę i zaczął mówić :
- "Ślubuję, że będę strzegł naszego związku i Ciebie. Obiecuję Ci miłość i wierność, w dobrych chwilach i złych, w zdrowiu i chorobie, bez względu na to, dokąd nas los zawiedzie. Że będę Cię chronił, szanował i obdarzał zaufaniem. Dzielił Twe radości i smutki i niósł pociechę, gdy będziesz jej potrzebować. Obiecuję miłować Cię, stać na straży Twych nadziei i marzeń i zapewniać bezpieczeństwo przy moim boku. Wszystko, co należy do mnie, jest teraz Twoje. Oddaję Ci siebie, swą duszę i miłość, od teraz aż do końca naszych dni"** .
W trakcie składania przez niego przysięgi nie wytrzymałam ze wzruszenia i zaczęłam płakać. W Justina oczach także można było dostrzec łzy.
- Ogłaszam więc was mężem i żoną. A teraz pan młody może pocałować pannę młodą - oznajmił ksiądz.
Justin przysunął się do mnie, pochylił się i pocałował bardzo czule.
Nasi goście zaczęli klaskać.
Gdy skończyliśmy się całować, popatrzyliśmy sobie głęboko w oczy, a następnie obydwoje się uśmiechnęliśmy.
Justin otarł łzy z moich policzków i musnął mnie jeszcze raz w usta.
Chwyciłam go pod ramię i zaczęliśmy się kierować do wyjścia z kościoła.
Przed kościołem nasze rodzeństwo obsypało nas kwiatkami i ryżem, goście krzyczęli "gorzko, gorzko". Więc tym razem to ja przejęłam inicjatywę i to ja pocałowałam MOJEGO MĘŻA.
Następnie goście ustawili się w sporej kolejce do nas.
Zaczęło się składanie nam życzeń, dawanie kopert i kwiatów.
Podeszli do nas nasi rodzice. Oczywiście zarówno moja mama jak i Pattie były całe zapłakane, ale nasi ojcowie również wyglądali na wzruszonych. W końcu ich "małe" pociechy stanęły na ślubnym kobiercu i zaczną prawdziwe dorosłe życie.
- Nie wiem czy uda mi się coś sensownego spleść w tym stanie, ale postaram się - zaśmiała się moja mama - No co kochani, życzymy wam na pewno, żebyście trwali u swojego boku jak najdłużej, żebyście byli szczęśliwi zarówno jako małżeństwo no ale później także jako rodzice.
- Mamo nie płacz bo i ja zaraz zacznę - powiedziałam i uścisnęłam po kolei każdego z naszych rodziców.
- Witaj w rodzinie - wyszeptał mi do ucha Jeremy i mocno mnie przytulił.
*
AnnaLynne i Ryan pomogli nam zapakować kwiaty i inne rzeczy do samochodów.
Justin pomógł mi wsiąść do auta.
Gdy tylko usiadł obok mnie to od razu się do niego przytuliłam i splotłam nasze dłonie. On pocałował mnie wpierw w czoło, poprzez policzek aż do ust.
- Cały czas nie mogę uwierzyć, że zostałaś moją żoną - wyszeptał składając delikatne pocałunki na mojej brodzie, kącikach ust - Jak zobaczyłem Twojego tatę, ale bez Ciebie to już się przestraszyłem, że się rozmyśliłaś, uciekłaś
- Nie zrobiłabym Ci tego, po prostu wpadłam w jakąś panikę i musiałam się uspokoić, nie chciałam żebyś mnie widział w takim stanie. Nie myślałam, że ślub może wywoływać aż takie emocje, ale jak moi rodzice mówili, warto było - powiedziałam patrząc mu w oczy.
- A ja nie mogę się napatrzeć na Ciebie Shawty, ślicznie wyglądasz w tej sukni, i dobrze mówiłem, że dla mnie będziesz najpiękniejszą panną młodą
- Znowu zaczynasz - zaśmiałam się - Justin a czy teraz powiesz mi dokąd mnie zabierzesz w podróż poślubną? - zrobiłam maślane oczy i się wyszczerzyłam
- Jeszcze Ci nie powiem, dopiero jak będziemy jechać na lotnisko.
- A o której mamy samolot?
- Będziemy musieli wyjechać o 3, lecimy prywatnym samolotem, ale myślę, że koło 4 powinniśmy wyruszyć.
- To teraz będę całą noc zastanawiać się gdzie mnie zabierzesz
Justin się zaśmiał.
- Powiem Ci tylko, że jedziemy w same miejsca gdzie będzie bardzo ciepło
- Ale Ty tajemniczy
- Też Cię kocham Shawty
Droczyliśmy się aż do momentu zajechania na miejsce naszego wesela. Co poniektórzy goście już czekali na nas.
Znów Justin pomógł mi, żebym się nie wywróciła o suknię, ani bym jej nie ubrudziła.
Wszyscy goście witali nas promiennymi uśmiechami.
Ryan Good otworzył drzwi od domu weselnego, a Justin natomiast wziął mnie na ręce.
- Tylko nie zrób mi tak jak na tych wszystkich komediach - zaśmiałam się przytulając do niego.
- No nie wiem, nie wiem, jak dostanę buziaka to nie zrobię tak
Spojrzałam na niego, ale równie szybko pocałowałam go w policzek.
Następnie gdy wszyscy już weszliśmy do środka, kelnerzy podali nam szampana.
Wznieśliśmy toast, a następnie odwróciłam się z Justinem i wyrzuciliśmy za siebie puste kieliszki tak jak to jest już w tradycji.
- Całe się zbiły! - zawołał mój brat
*
 Justin przebrał się w ciemne, jeansowe spodnie oraz adidasy, koszulę i marynarkę zostawił bez zmian
*
Po zjedzonym pierwszym daniu, przyszedł czas, na to żebym zatańczyła z Justinem, nasz pierwszy taniec.
Stanęliśmy na środku sali i Justin zaczął prowadzić.
Czułam na sobie wzrok wszystkich, ale najbardziej skupiona byłam na moim mężu.
*
Oczepiny
Przed pokrojeniem tortu, AnnaLynne urządziła nam zabawę oczepinową. Wpierw zawiązali mi oczy, a następnie wybrano 4 mężczyzn oraz Justina i kazali im usiąść.
- No to zadanie dla Ciebie. Dotkniesz każdego po nosie, pępku, bicepsie i musisz zgadnąć, który z nich to Justin - oznajmiła AnnaLynne, a wszyscy zaczęli się śmiać i co poniektórzy gwizdać.
- No okej, a mam jakieś inne wyjście
Wcześniej się dowiedziałam, że siedzą tu Justin, Alfredo, mój brat, Ryan oraz Kenny.
Przyjaciółka podprowadziła mnie do pierwszego z kolejki.
AnnaLynne kazała mi podać jej dłoń, następnie ona nakierowała ją na czyjś nos.
*
Pkt.widzenia AnnaLynne
- Według Ciebie gdzie jest Justin.?
- Um.. chyba ten 3 - oznajmiła Kasia
- Okej, to teraz czas na pępek.
- A teraz.?- zapytałam po chwili
- Dalej sądzę, że 3
- I ostatnia konkurencja, biceps. Chłopaki naprężać mięśnie - zaśmiałam się, a reszta gości mi zawtórowała
- Mrau - powiedziała Kasia i też się zaśmiała
- I.?
- 3.
Podprowadziłam Kasię do 3, czyli akurat tam gdzie siedział.. JUSTIN!
Ściągnęłam jej przepaskę. I goście zaczęli klaskać.
- A teraz zobaczymy, czy Justin sobie poradzi! - oznajmił brat Panny Młodej
Kasia z Justinem pocałowali się szybko i tym razem jemu zawiązaliśmy opaskę na oczy.
Kasia, ja, Caitlin, Ashley.
- Justin, masz za zadanie rozpoznać Kasię po kolanie, dłoni oraz po pocałunku w policzek!
Biebs podrapał się nerwowo po nosie, ale uśmiech nie schodził mu z ust.
- No to drogie panie wystawiamy kolanko. Tylko Justin, pamiętaj kolano nie udo!
- Shh!
*
Pkt.widzenia Kasi
Obserwowałam jak Justin ostrożnie obmacywał moje koleżanki i miałam ogromną chęć roześmiania się.
- Która z dziewczyn to Twoja żona.?
- 4 - odpowiedział po chwilowym zastanowieniu się
- Teraz czas na dłonie, ale żeby było trudniej, każda z dziewczyn pozdejmuje wszystkie pierścionki!
Zdjęłam pierścionek zaręczynowy oraz obrączkę.
Justin chwytał za dłoń każdej z nas i pierwsze co to sprawdzał długość paznokci! Najgorzej miał ze mną i AnnaLynne, bo obydwie miałyśmy równej długości paznokcie.
- Tu jest trudniej.. ale chyba wybiorę 4.
- I ostatnie zadanie, buziak w policzek
- Obstawiam 4
4 akurat byłam ja, więc mój brat podprowadził Justina i zdjął mu opaskę.
- Wy to się chyba cały czas macacie, co by wam nie dać, to byście to odgadli
- No wiesz.. - zaczął mój mąż
Następnie kelnerzy przywieźli nasz tort, na czubku którego paliła się tzw. "fontanna".
Gdy przestała się palił wyjęliśmy ją i podano nam nóż.
Pokroiliśmy go, w między czasie fotograf i inni goście robili nam zdjęcia.
Nakarmiliśmy się tortem, oczywiście nie obyło się bez rozsmarowania go na naszych twarzach.
*
Około 3 poszłam się przebrać w drugą sukienkę i powoli zaczęliśmy się żegnać z gośćmi.
Zamieniłam jeszcze słowo z Kennym, Alfredo i Ryanem, w sprawie domu w Calabasas, oraz po kryjomu dałam im moje klucze.
15 po 3 podstawili nam limuzynę.
Nasi rodzice nas raz jeszcze uściskali i złożyli życzenia.
Zanim weszłam do samochodu, wzięłam swój bukiet i rzuciłam go do wcześniej ustawionych pann.
Złapała go.. ANNALYNNE.
Natomiast krawat Justina złapał mój brat!
I po tym wsiedliśmy do limuzyny i ruszyliśmy na lotnisko.
*
- A teraz powiesz mi gdzie lecimy.?
- Teraz tak, no więc wpierw jedziemy na 4 tygodnie do Cancun, a później na 2 tygodnie na Bahamy.
- Bahamy.?
- Tak - wyszczerzył się Justin - podoba Ci się.?
- Bardzo, jeszcze nigdy nie byłam w Cancun, ale słyszałam, że tam jest ślicznie
- No to się przekonamy jak tam jest, ja też tam nie byłem - odpowiedział i pochylił się do mnie i złożył pocałunek na moich ustach.
______________________________
* i ** fragment pochodzi z E.L.James "Nowe Oblicze Greya"

Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale ciągle mi coś nie pasowało w tym rozdziale, a poza tym trudno mi ostatnio zbierać myśli, ogółem zastanawiam się nad otwartym końcem, ale.. zobaczę. :)